Następnego
dnia kiedy weszłam do szkoły on już tam był. Siedział na
podłodze pod oknem, a jego piękne niebieskie oczy błyszczały na
niego spojrzałam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co ten błysk w oku
oznaczał. Nie wiedziałam też z kim siedział pod tym oknem zanim
weszłam do szkoły.
Podeszłam
do niego i przywitałam się, odpowiedział mi uśmiechem. Gestem
ręki pokazał mi, żebym usiadła obok niego, tak też zrobiłam.
Byłam tak blisko niego, że słyszałam bicie jego serca – równe
i miarowe. Czułam również zapach jego perfum. „Playboy”
pomyślałam, bo który facet teraz takich nie kupuje?
-
Masz jakieś plany na dzisiejszy dzień zapytał.
Nie
wiedziałam co powiedzieć więc przez chwilę milczałam udając, że
się zastanawiam. W końcu na niego spojrzałam. Wyglądał tak
pięknie. Jego jasne włosy spadały mu na twarz.
-
Nie, chyba nie mam żadnych planów, a co chcesz coś zaproponować?
- zapytałam, mając nadzieję, że jednak chce.
-
Być może – odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
Zaczerwieniłam
się po same uszy i tylko patrzyłam na niego z szeroko otwartymi
oczami. W tej samej chwili zadzwonił dzwonek. Szybko wstałam i
odeszłam do klasy. Nie wiedziałam co mam myśleć, a tym bardziej
robić. POCAŁOWAŁ mnie!!! No......może nie był to prawdziwy
pocałunek, ale dotknął swoimi ustami mojej twarzy, więc to się
liczy. Na lekcji wcale nie mogłam się skupić, ciągle myślałam o
nim. Co mam teraz robić? Udawać, że nic się nie stało? Nigdy nie
przypuszczałam, że będę chciał, aby lekcja się nie kończyła.
Dla mnie teraz mogłaby trwać cały dzień. Ale niestety, zadzwonił
dzwonek oznajmiający przerwę. Wyszłam na korytarz i myślałam, że
może mnie nie zauważy, ale on stał przed drzwiami i czekał na
mnie..
Teraz
kiedy o tym myślę, w ogóle mógłby nie czekać, nie przychodzić,
nie dzwonić.. mógłby nie istnieć, wtedy nie pojawił by się w
moim życiu i nie wywróciłby go do góry nogami. Byłam taką
naiwną dziewczyną, a on mydlił mi oczy i zapewniał, że kocha, że
nie zostawi... Niewiele z tego co obiecał wprowadził w życie.
-
Posłuchaj....przepraszam za tego buziaka. – powiedział ze
spuszczonymi oczami. - Nie powinienem był tego robić. - wiedziałam,
że było mu naprawdę wstyd.
Zrobiło
mi się go naprawdę szkoda, więc niewiele myśląc pocałowałam go w policzek.
-
Ale może mi się to podobało. - powiedziałam i zatrzepotałam
rzęsami.
Teraz
to on stał nie wiedząc co robić i jak się zachować. Uśmiechnęłam
się i ruszyłam w stronę koleżanek.
„Niech
nie myśli, że będę z nim ciągle przesiadywała. Mam swoje życie
prywatne i koleżanki, którym też muszę poświęcać czas.” ,
ale wtedy moje postanowienia nie były nic warte. Nie dość, że i
tak z nim ciągle siedziałam to jeszcze robiłam sobie nadzieję. A
on? On nie robił nic. Uśmieszki, czułe słówka, buziaki na
pożegnanie – dla niego była to tylko nic nie zobowiązująca
zabawa. Dla mnie było to coś więcej, ale on wcale się tym nie
przejmował.
***
Mamy nadzieję, że wam się spodoba, i że czytacie.
Jula
i Ania :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz