Pac-Man Pinky

♥Aktualności♥

PRZEPRASZAM WAS NAJMOCNIEJ!!!
ALE NIE KORZYSTAJCIE ZE SPISU TREŚCI BO JEST POMYLONY I ŹLE PONUMEROWANY >.<
~ DANGER

P.S NOWI CZYTELNICY PO PRZECZYTANIU 18 ROZDZIAŁU NIECH WCHODZĄ W ZAKŁADKĘ "ZAGUBIONY ROZDZIAŁ 19"

piątek, 22 czerwca 2012

Rozdział 3


Następnego dnia kiedy weszłam do szkoły on już tam był. Siedział na podłodze pod oknem, a jego piękne niebieskie oczy błyszczały na niego spojrzałam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co ten błysk w oku oznaczał. Nie wiedziałam też z kim siedział pod tym oknem zanim weszłam do szkoły.
Podeszłam do niego i przywitałam się, odpowiedział mi uśmiechem. Gestem ręki pokazał mi, żebym usiadła obok niego, tak też zrobiłam. Byłam tak blisko niego, że słyszałam bicie jego serca – równe i miarowe. Czułam również zapach jego perfum. „Playboy” pomyślałam, bo który facet teraz takich nie kupuje?
- Masz jakieś plany na dzisiejszy dzień zapytał.
Nie wiedziałam co powiedzieć więc przez chwilę milczałam udając, że się zastanawiam. W końcu na niego spojrzałam. Wyglądał tak pięknie. Jego jasne włosy spadały mu na twarz.
- Nie, chyba nie mam żadnych planów, a co chcesz coś zaproponować? - zapytałam, mając nadzieję, że jednak chce.
- Być może – odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
Zaczerwieniłam się po same uszy i tylko patrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami. W tej samej chwili zadzwonił dzwonek. Szybko wstałam i odeszłam do klasy. Nie wiedziałam co mam myśleć, a tym bardziej robić. POCAŁOWAŁ mnie!!! No......może nie był to prawdziwy pocałunek, ale dotknął swoimi ustami mojej twarzy, więc to się liczy. Na lekcji wcale nie mogłam się skupić, ciągle myślałam o nim. Co mam teraz robić? Udawać, że nic się nie stało? Nigdy nie przypuszczałam, że będę chciał, aby lekcja się nie kończyła. Dla mnie teraz mogłaby trwać cały dzień. Ale niestety, zadzwonił dzwonek oznajmiający przerwę. Wyszłam na korytarz i myślałam, że może mnie nie zauważy, ale on stał przed drzwiami i czekał na mnie..
Teraz kiedy o tym myślę, w ogóle mógłby nie czekać, nie przychodzić, nie dzwonić.. mógłby nie istnieć, wtedy nie pojawił by się w moim życiu i nie wywróciłby go do góry nogami. Byłam taką naiwną dziewczyną, a on mydlił mi oczy i zapewniał, że kocha, że nie zostawi... Niewiele z tego co obiecał wprowadził w życie.
- Posłuchaj....przepraszam za tego buziaka. – powiedział ze spuszczonymi oczami. - Nie powinienem był tego robić. - wiedziałam, że było mu naprawdę wstyd.
Zrobiło mi się go naprawdę szkoda, więc niewiele myśląc pocałowałam go w policzek.
- Ale może mi się to podobało. - powiedziałam i zatrzepotałam rzęsami.
Teraz to on stał nie wiedząc co robić i jak się zachować. Uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę koleżanek.
Niech nie myśli, że będę z nim ciągle przesiadywała. Mam swoje życie prywatne i koleżanki, którym też muszę poświęcać czas.” , ale wtedy moje postanowienia nie były nic warte. Nie dość, że i tak z nim ciągle siedziałam to jeszcze robiłam sobie nadzieję. A on? On nie robił nic. Uśmieszki, czułe słówka, buziaki na pożegnanie – dla niego była to tylko nic nie zobowiązująca zabawa. Dla mnie było to coś więcej, ale on wcale się tym nie przejmował.
                                               ***
 Mamy nadzieję, że wam się spodoba, i że czytacie.
Jula i Ania :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz