Pac-Man Pinky

♥Aktualności♥

PRZEPRASZAM WAS NAJMOCNIEJ!!!
ALE NIE KORZYSTAJCIE ZE SPISU TREŚCI BO JEST POMYLONY I ŹLE PONUMEROWANY >.<
~ DANGER

P.S NOWI CZYTELNICY PO PRZECZYTANIU 18 ROZDZIAŁU NIECH WCHODZĄ W ZAKŁADKĘ "ZAGUBIONY ROZDZIAŁ 19"

niedziela, 1 lipca 2012

Rozdział 8


- Przyjechałam tutaj, aby wszystko przemyśleć, a zamiast tego przypiekłam plecy. - żaliłam się Weronice, która smarowała mi plecy balsamem. Cholernie piekło!
- W końcu jesteś w Hiszpanii moja droga! A poza tym nie przyjechałaś na dwa dni, no nie? Sama mówiłaś, że zostajesz na cały tydzień, a jak kocha to poczeka. - pocieszała Weronika.
Ale czy kocha? Czy poczeka? Nie wiem tego.
- Oj Weruś, to nie jest takie proste jak ci się wydaje. Najchętniej to bym tu została na zawsze.
- Przecież możesz. Za dwa tygodnie wakacje.
Rzeczywiście wakacje już niedługo, a ciocia nigdzie się nie wybiera. Mogłabym przyjechać. „ - do głowy wpadło mi od razu mnóstwo myśli.
- Poczekaj, zaraz wrócę. - zerwałam się z łóżka ignorując piekący ból.
- Czekaj!!!!! Two....
Jej głos przerwał głośny duden i mój jęk.
- Izka! Żyjesz?! - Weronika biegła po schodach w moją stronę, a ja leżałam pod ścianą.
- Chciałam ci powiedzieć, że twojej cioci nie ma w domu.
- Nie mogłaś mi tego powiedzieć zanim jebnęłam w ścianę?
- Ku*wa, krew ci leci z nosa. Chodź do łazienki. Jak ty to zrobiłaś?? - dopytywała Weronika ciągnąc mnie za rękę.
- Zbiegłam po schodach i nie wyrobiłam na zakręcie. Ściana stanęła mi na drodze. - tłumaczyłam myjąc twarz.
- Dobrze, że nie złamałaś nosa. Nie boli cię głowa? - pytała zaniepokojona.
- Nie, wszystko dobrze. - powiedziałam wychodząc z łazienki.
Spojrzałam na ścianę przed nami i wbiło mnie w ziemię. Stałam tak bez ruchu, a obok mnie pojawiła się Weronika, którą również zamurowało. Nagle wybuchłam śmiechem, blondyna zrobiła to samo co ja. Naszym powodem śmiechu była ściana, a dokładniej dziura wielkości pięści w tej ścianie...
- Jak my to zamaskujemy? - zwróciłam się do Weroniki.
- Plasteliną? - odpowiedział pytaniem i znów wybuchłyśmy śmiechem.
- Dobra, uspokój się już! - zaczynam panikować. - Musimy coś wymyślić zanim wróci ciocia.
W tym momencie otworzyły się drzwi. Błagalnym wzrokiem spojrzałam na przyjaciółkę, na co ona złapała mnie za ramię i we dwie oparłyśmy się o ścianę zakrywając tym samym ten drobny ubytek tynku.
- Cześć dziewczynki, chodźcie pomóżcie mi z tymi zakupami. No...nie stójcie tak, weźcie te torby. - obdarzyła nas szczerym uśmiechem ciocia Asia niczego nieświadoma.
My nadal stałyśmy pod tą ścianą jak dwie głupie szczerząc zęby.
- Iza, chodź. Weź to i zanieś do kuchni. - przywołała mnie ruchem ręki ciocia.
Bez większego entuzjazmu oderwałam się od ściany i wolnym krokiem podążyłam po zakupy. Przejęłam torby i już miałam odejść gdy ciocia mnie zatrzymała i zaczęła uważnie przyglądać się mojej twarzy.
- Dziecko drogie! Coś ty robiła. Nos masz jak kartofel. - krzyknęła przerażona.
Bezwiednie złapałam się za nos i wymamrotałam:
- Miałam małą przygodę ze ścianą...i chyba ściana ucierpiała bardziej niż ja. - wskazałam ręką na Weronikę na co to podeszła do mnie odsłaniając dziurę.
- Chodź do kuchni. Przyłożę ci lodu, zanim zrobi się całkiem fioletowy, a ścianą się nie przejmuj. - powiedziała uspokajającym głosem ciocia Asia.
Kiedy siedziałam już z lodem przytkniętym do nosa, ciocia krzątała się po kuchni szukając czegoś w szafkach.
- Tylko was zostawić same w domu to już ściany się sypią, a nosy puchną. Gorzej niż dzieci. Co ty właściwie chciałaś zrobić? - zapytała rozbawiona .
- Chciałam spytać czy przyjmiesz mnie tu na wakacje? - zapytałam robiąc minę kota ze Shreka.
- Oczywiście, że tak, tylko najpierw kupie kaski na głowy. - powiedziała dusząc śmiech ciocia.
Myślałam, że będzie gorzej, ale jak już mówiłam mam zajebistą ciocię.


1 komentarz: