Wstałam
dziś bardzo wcześnie – nie mogłam doczekać się momentu kiedy
zobaczę Łukasza. Zjadłam śniadanie, ubrałam się i ruszyłam w
stronę szkoły. Zauważyłam, że z domu naprzeciwko też ktoś
wyszedł. „Pewnie niedawno się sprowadzili, bo wcześniej go tu
nie widziałam – był to chłopak. W końcu dotarłam do szkoły,
weszłam do budynku i mój wzrok od razu powędrował w miejsce gdzie
zazwyczaj siedział Łukasz – NIE było go tam. Od razu wyjęłam
telefon i napisałam mu SMS:
-
Co się dzieje? Czemu cię nie ma?
Po
chwili otrzymałam odpowiedź:
- Coś mi
wypadło. Nie martw się :** .
Uspokojona
poszłam w stronę koleżanek. Na ich twarzach widziałam zdziwienie
– trochę je zaniedbałam, ciągle przesiadując z Łukaszem.
-
Któż to zaszczycił nas swoją obecnością. - powiedziała ze
złośliwym uśmiechem Lola, moja kumpela, której nadałam tą
ksywkę.
-
Nie bądź złośliwa. - odcięłam się. - Zresztą jeśli
wam przeszkadzam mogę sobie pójść. - już zamierzałam wstawać,
kiedy pociągnęła mnie za rękę.
-
Nie rób scen. Droczę się tylko. - posłała mi zabójcze
spojrzenie.
W
sumie to je rozumiałam. Mogą być na mnie złe, tak bardzo starałam
się, aby zdobyć Łukasza, że nie zwracałam uwagi na resztę
otoczenia, ani tym bardziej na resztę chłopaków, a nieobecność
Łukasza nie była spowodowana tym, że coś mu wypadło....już
wtedy, od tamtego momentu zaczęło źle dziać się między nami,
ale na początku nie zauważyłam tego, a potem było już za późno
by cokolwiek ratować, zresztą i tak nie było czego... Nigdy nie
było..
-
Izka, spójrz . Ten chłopak ciągle się tu na ciebie patrzy. Znasz
go?? - zapytała zdenerwowana Beata.
-
On?! Widziałam go dziś rano, mieszka przede mną w tym nowym domu.
Ciekawe co on ode mnie chce? - zastanawiałam się.
Zadzwonił
dzwonek. Wstałam, otrzepałam spodnie i ruszyłam w stronę klasy.
Właśnie w chwili kiedy przechodziłam obok drzwi do stołówki one
się otworzyły i przywaliłam prosto w nie. Padłam jak długa na
podłogę i na chwile mnie zamroczyło. Nagle tuż nade mną
zobaczyłam twarz tego chłopaka.
-
Przepraszam, nie chciałem. Nic ci się nie stało? -zapytał
wyraźnie zaniepokojony i zmieszany chłopak.
-
Nie. Chyba nic. Na co dzień nie jestem taka niezdarna. -
odpowiedziałam z uśmiechem i zaraz zrugałam sama siebie. „Co ty
robisz dziewczyno?! Nie ma Łukasza jeden dzień w szkole, a ty już
poznajesz drugiego. Pięknie!
-
Pewnie tak. Jestem Dawid, a ty?
-
Iza. Muszę już iść na lekcję.
-
Może spotkamy się potem? - zaproponował.
Ojej.
I co teraz? Zgodzić się czy nie? Zresztą co mi tam!
-
Dobrze, ale teraz naprawdę muszę iść na lekcje.
Nie zrobiłam nic złego. Jestem wolnym człowiekiem, a Łukasz nie poprosił mnie o chodzenie, chociaż chciałabym tego bardzo, ale cóż. Raz się żyje.
Nie zrobiłam nic złego. Jestem wolnym człowiekiem, a Łukasz nie poprosił mnie o chodzenie, chociaż chciałabym tego bardzo, ale cóż. Raz się żyje.
***
Wracałam
do domu w kiepskim humorze. Nie chodzi o to, że nie podobało mi się
spotkanie z Dawidem. Przeciwnie, było rewelacyjnie, aż za
rewelacyjnie. Dawid jest miły, zabawny, inteligentny, a do tego
przystojny. Łukasz też taki jest, ale nie wiem czy coś do mnie
czuje. Nigdy mi nie powiedział.
-
Mam tego wszystkiego dość! - krzyknęłam sama do siebie.
Popchnęłam
drzwi do domu i weszłam do środka. Jak zwykle nikogo nie było.
Rodzice pewnie jeszcze w pracy, a starsze rodzeństwo przyjeżdżało
tylko kilka razy w miesiącu. Studia, praca itp. Nie miałam na nic
siły. „Jak to dobrze, że dziś piątek, przynajmniej nie muszę
zajmować się lekcjami.”
Byłam
zbyt zmęczona by cokolwiek robić, więc od razu położyłam się
do łóżka. Zamknęłam oczy i zaczęłam przeanalizować każdego
chłopaka po kolei.
Łukasz:
Poznałam
go w szkole. Ma 17.lat. Mieszka razem z rodzicami i starszym bratem.
Jest dość wysokim blondynem o niebieskich oczach i małych uroczych
piegach na policzkach. Jest wysportowany i silny. Nadal nie wiem co
do mnie czuje.
Dawid:
Również
poznany w szkole. Ma 17.lat. Mieszka z rodzicami i dwiema młodszymi
siostrami. Ma brązowe włosy i brązowe oczy. Jest wyższy ode mnie
i wysportowany. Jeździ konno.
Podobam
mu się.
Po przeanalizowaniu
każdego z nich zaczęłam zastanawiać się nad sobą.
Iza,
czyli JA:
Mam
17lat, mieszkam z rodzicami. Mam dwie starsze siostry i starszego
brata. Jestem niska w porównaniu z chłopakami. Mam zielone oczy,
krótkie brązowe włosy. Nie jestem, aż taka wysportowana, ale nie
mogę narzekać.
Na
obydwu chłopakach mi zależy, ale Dawida chcę jako przyjaciela.
Los pisze różne
scenariusze. Gdybym w tej chwili przeczytała mój chyba doznałabym
szoku, a to i tak byłby przedsmak tego co już wkrótce wydarzy się
w moim życiu...

Ja nie mogę...jakie to...DOBRE!
OdpowiedzUsuńNaprawdę opowiadanie rewelacyjne!
Piszesz na serio wspaniale:)