Dziś
wyjeżdżam. Jadę do Hiszpanii, do cioci. Zaczęły się wakacje.
Zaczynam od nowa swoje życie. Po tym jak pobiłam Łukasza więcej
go nie widziałam. Podobno wyjechał...i dobrze zrobił. Tutaj nie
miałby już spokoju. Dziewczyny nie dałyby mu żyć, więc lepiej,
że wyjechał. Dawid mnie pocieszał, być może myślał, że jeśli
koniec z Łukaszem to ona ma u mnie szansę. Niestety nie. Ja w nim
widzę tylko przyjaciela. TYLKO. Powiedziałam mu o tym, w końcu
kiedyś musiałam. Zareagował bardzo spokojnie. Nie miał do mnie o
to żalu, powiedział tylko:
-
Rozumiem twoją decyzję i ją szanuję, ale to nie zmienia faktu, że
będę czekał. Będę twoim przyjacielem zawsze, czy tego chcesz czy
nie, zawsze możesz na mnie liczyć. - byłam mu wdzięczna za te
słowa.
Dawid
zawsze będzie moim przyjacielem. Kocham go jak brata, jest dla mnie
bardzo ważny i nic tego nie zmieni, ale wyjeżdżam. Na całe dwa
miesiące. Zaczynam wszystko od początku. Weronika mi w tym pomoże.
Jest moją przyjaciółką tak jak Dawid jest moim przyjacielem. Są
mi bardzo bliscy. Prawie jak rodzeństwo, zrobię dla nich wszystko.
Dawid
i Weronika – są dla mnie podporą, to oni napędzają mnie do
życia. Do mojego nowego życia.
-
Na pewno chcesz wyjechać? - zapytała mama w drodze na lotnisko.
-
Na pewno. Muszę wyjechać. Odpocząć, zacząć wszystko od
początku. - potwierdziłam.
-
Ufam ci. I wierzę, że ci się uda. - objęłam mnie i pocałowała
w czoło.
Mama
wszystko zrozumiała. Jej kiedyś też przytrafiło się coś
podobnego, ale to inna historia. Zresztą potem poznała tatę, więc
nie ma o czym mówić.
***
Na
lotnisku czekała na mnie ciocia i Weronika. Podeszłam do każdej z
nich z osobna i nawzajem się uścisnęłyśmy. One już wiedziały.
Do Weroniki zadzwoniłam od razu, a ona potem przekazała cioci.
Wyczuły, że nie chcę o tym opowiadać, więc o nic nie pytały.
Weronika jak prawdziwa przyjaciółka zaczęła mi opowiadać o swoim
ulubionym hobby
-
No i wiesz poszłam do tego sklepu … wiesz gdzie. Boże! Jakie tam
były super sukienki, ale już kupiłam dwie, to sobie mówię „
Nie, nie kupuj” . Więc poszłam do innego, wiesz który to? No ten
tam, mówiłam ci... kupiłam dwie pary zajebistych butów … dla
ciebie też znalazłam, kazałam sprzedawczyni odłożyć, musimy je
kupić dziś, albo jutro....no a potem poszłam po kosmetyki....
kupiłam te najnowsze perfumy... tej piosenkarki...nie znam jej
nazwiska, ale są super. A i potem jeszcze poszłam do jednego
sklepu, kupiłam sobie jeden zestaw: kapelusz,bluzka, sweterek,
spodnie takie kremowe i w tym samym kolorze buty, ale niedrogo bo
tylko dwie stówy, ale i tak przecenione z czterech, więc jak mogłam
nie kupić, no powiedz...... - co jakiś czas ciocia robiła wielkie
oczy, kiedy Weronika mówiła o cenach, ale w końcu dojechałyśmy
do domu.
Zdążyłam
wziąć krótki prysznic bo ta długowłosa wariatka kazała mi się
przebierać i zaprowadziła mnie do tych wszystkich sklepów. Nie
powiem było warto iść, a później wróciłyśmy do domu.
-
Dobra, chodź! Musimy pogadać. - zdążyłyśmy tylko wejść do
mojego pokoju, a ona już zaczyna.
Usiadłyśmy
po turecku na łóżku, a torby z zakupami postawiłyśmy na
podłodze.
-
Słuchaj....a ten twój przyjaciel …. Dawid? - zaczęła Weronika .
-
Tak, Dawid, co z nim? - nie wiedziałam po co o niego pyta, przeciez
to tylko mój przyjaciel.
-
No..... odwiedzi cię tutaj? - OKAY, rozjaśnienie umysłu, mam
niezły zapłon – uśmiechnęłam się sama siebie.
-
Nie wiem, ale mogę do niego zadzwonić i zapytać o to.
-
NIE! - wyrwała się. - To znaczy, nie musisz. - zaczerwieniła się.
-
Dobra, dobra. Już się nie wykręcisz. Jeśli chcesz mogę cię z
nim poznać. - już się z tego nie wymiga, i tak ich poznam czy tego
chce czy nie.
-
Ej, wiesz co? To nieprawda, ja go nawet nie znam. - pokazała mi
język.
„ Ale
na pewno byś chciała go poznać” - w głowie pojawiła mi się
pewna myśl”
Udała
obrażoną i wyszła z pokoju, za to ja wyjęłam z kieszeni telefon.
Wybrałam numer Dawida
-
Dawid...? Chciałbyś może przyjechać? - zaczęłam rozmowę.
„Nowe
życie nowa misja.” - pomyślałam kończąc rozmowę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz