Ona jest wspaniałą dziewczyną, on wspaniałym chłopakiem. Oboje są moimi przyjaciółmi. Czego więcej chcieć? Od razu kiedy przyjechał Dawid powiedziałam mu co i jak, opowiedziałam o Weronice, a później gdy na nią spojrzał od razu widać było, że ona jemu również się spodobała, ale jakoś nie umieli ze sobą rozmawiać..pewnie żadne z nich nie wiedziało jak zacząć.
- Boże widzisz, a nie grzmisz ..! - mruknęłam pod nosem i podeszłam do nich.
- Idziemy na plaże? Tak ładna pogoda... Chodźmy. - zaproponowałam.
Przystanęli na ten pomysł i od razu się tam udaliśmy.
Droga nie zajęła nam dużo czasu, choć nie ukrywałam przed nimi, że usiłuję ich zostawić samych.
Rozłożyliśmy nasze koce, ja szybko posmarowałam się kremem i uciekłam do wody zostawiając ich samych. Pływałam dość dobrze, więc udałam się na głębszą wodę, ale szybko zrezygnowałam, ponieważ była okropnie zimna. Podpłynęłam na płyciznę i chciałam rozejrzeć się za Dawidem i Weroniką, zaczęłam okręcać się wokół własnej osi, nie było ich na plaży, więc pewnie weszli do wody. Niestety zamiast ich zobaczyłam wielką piłkę plażową lecącą prosto na mnie, nie zdążyłam zrobić uniku i dostałam centralnie w twarz... Na chwilę mnie zamroczyło, ale było to tylko chwilowe.
Nagle podszedł do mnie pewien chłopak, pewnie właściciel piłki, nie powiem niezłe ciacho z niego.
- Bardzo przepraszam – powiedział po angielsku.
- Nic nie szkodzi. Nic się nie stało. Mówisz po Polsku? - zapytałam również w języku angielskim, który znałam bardzo dobrze.
- Yes, to znaczy tak. - uśmiechnął się ukazując rząd pięknych równych zębów.
Odpowiedziałam uśmiechem, a po chwili zapytałam.
- Skąd tak dobrze znasz Polski?
- Moja mama jest Polką, poznała ojca tutaj na wakacjach osiemnaście lat temu.
- Romantycznie. - powiedziałam.
- Masz może ochotę zagrać ze mną i moimi przyjaciółmi? - zapytał.
- Z przyjemnością. - jak można odmówić takiemu przystojniakowi ?!
Graliśmy około 20minut. Całkiem nieźle grałam. Alex – bo tak nazywa się ten chłopak ma bardzo miłe towarzystwo. Niewiele imion zapamiętałam niektóre ciężko się wymawia.
- Masz ochotę na lody lub na jakiś napój? - zapytał, kiedy skończyliśmy grać.
- Tak, dziękuję. - odpowiedziałam.
Udaliśmy się w stronę budki z lodami, zapłacił za mnie – cóż za dżentelmen.
- Chcesz się gdzieś przejść? Pokażę ci okolicę.
Byłoby bardzo miło, ale niestety musiałam odmówić.
- Chętnie, ale nie mogę. Muszę poszukać znajomych.
Na potwierdzenie moich słów zaczęłam się rozglądać.
- Chodzi ci o tamtych dwoje? - wskazał mi ręką kierunek w którym siedzieli przytuleni.
- A skąd wiesz, że to oni? - zapytałam podejrzliwie.
- Widziałem cię z nimi zanim weszłaś do wody.
Czyli przyglądał mi się już wcześniej, a to znaczy, że ta piłka celowo było rzucona w moim kierunku.
- Chyba teraz nie będziesz im przeszkadzać i pójdziesz ze mną na ten spacer. - to nie było pytanie raczej potwierdzenie jego propozycji.
- Biorąc pod uwagę taki obrót sprawy z wielką chęcią z tobą pójdę.
- To chodź! Pokaże ci super miejsce. - złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.
Poszliśmy w przepiękne miejsce. Mała zatoka, oddzielona od reszty skałami. Byliśmy tam tylko my. Było cudownie.
- Pięknie tu. - zachwycałam się. - Skąd znasz to miejsce?
- Ojciec mi kiedyś pokazał. To tutaj oświadczył się mojej matce. - powiedział i spuścił oczy.
- Dziękuję, że mnie tu przyprowadziłeś.
Uśmiechnęłam się do niego, a on mnie złapał i uniósł do góry.
- Zaraz wrzucę cię do wody. - krzyczał się i śmiał jednocześnie.
- Nie! Proszę, nie! - zaczęłam wyrywać się z jego uścisku.
Robiłam to tak gwałtownie, że Alex stracił równowagę i przewróciliśmy się na piach. Leżeliśmy tak przez chwilę obok siebie, a potem pomógł mi wstać. Objęłam go w pasie i przez chwilę staliśmy przytuleni. Nagle on spojrzał mi w oczy i pocałował, a ja to odwzajemniłam. Był to najwspanialszy pocałunek na świecie. Było mi z nim tak dobrze, ale w końcu zaczęło mi brakować powietrza i musiałam oderwać się od jego ust.
- Świetnie całujesz. - powiedziałam i szybko pobiegłam w stronę wody. Zaczęłam go ochlapywać, a on robił to samo. Spędziliśmy tam około dwie godziny nawzajem się ochlapując i pływając.
- Spotkamy się jutro? - zapytał z nadzieją w głosie.
- Oczywiście, że tak. Tylko gdzie cię znajdę?
- To ja będę cię szukał. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
- Może już wracajmy co? - zaproponowałam.
- Jeśli chcesz. - zgodził się i podniósł z piachu.
Zrobiłam to samo. Alex wziął mnie za rękę i razem ruszyliśmy w stronę plaży. Dawid i Weronika siedzieli w tym samym miejscu, ale po kropelkach wody na ich ciałach wnioskuję, że przed chwilą pływali. Usiadłam obok Weroniki, a Alex nadal stał.
- Hej, słuchajcie. Przedstawiam wam Alexa …. - w tym miejscu chciałam dodać „Alexa – mojego chłopaka”, ale nie wiedziałam czy powinnam.
- Cześć, jestem Alex. - przywitał się z każdym z osobna.
- Iza, my z Dawidem będziemy się już zbierać. - powiedziała Weronika.
- Dobrze, nie ma sprawy, ja z Alexę chyba też już pójdziemy. - odpowiedziałam Weronice.
Szliśmy we czwórkę: Dawid i Weronika z przodu, ja z Alexę z tyłu.
- Czemu nie powiedziałaś im, że jestem twoim chłopakiem? - zapytał smutnym głosem.
- Przepraszam, nie wiedziałam czy powinnam. Nie chciałam ci sprawić przykrości, a poza tym nie miałam pewności czy ty chcesz, abym była twoją dziewczyną. - zaczęłam się tłumaczyć.
- Oczywiście, że chcę. Też mi pytanie. - powiedział i znowu mnie pocałował.
Nie wiedziałam gdzie są moi przyjaciele, już straciłam ich z pola widzenie, ale wtedy chciałam tylko zatracić się w jego spojrzeniu...
*****************************************************
No i kolejny rozdział . Przepraszamy , że tak długo musieliście czekać :)Chciałyśmy oznajmić że robimy niedługą przerwę w pisaniu . Musimy odpocząć bo są wakacje :) Pozdrawiamy . Dziewczyny ; *

OMG...Zakochałam się w tym opowiadaniu!
OdpowiedzUsuńJak dodam nowy rozdział to pod spodem polecę waszego blaga")
^^
O miło mi :) A mogłabyś podać link do swojego to będę wpadać??
OdpowiedzUsuń