Pac-Man Pinky

♥Aktualności♥

PRZEPRASZAM WAS NAJMOCNIEJ!!!
ALE NIE KORZYSTAJCIE ZE SPISU TREŚCI BO JEST POMYLONY I ŹLE PONUMEROWANY >.<
~ DANGER

P.S NOWI CZYTELNICY PO PRZECZYTANIU 18 ROZDZIAŁU NIECH WCHODZĄ W ZAKŁADKĘ "ZAGUBIONY ROZDZIAŁ 19"

niedziela, 11 listopada 2012

Rozdział 26


             Siedziałam przed szafą lamentując. Weronika siedziała na moim łóżku i śmiała się do rozpuku.
- Przestań! Nie pomagasz mi! Jesteś okropna! - pokazałam jej język i rzuciłam w nią jedną z bluzek, które walały się po podłodze.
- No a co mam robić? Może płakać razem z tobą? No chyba nie. - zaśmiała się jeszcze raz. - A może to? - zapytała podnosząc z podłogi kremową sukienkę.
- No chyba sobie śnisz! Po pierwsze: na pewno jest za mała. Po drugie: nie pasuje do klubu. A po trzecie i najważniejsze: no chyba sobie śnisz!! - wyrwałam ciuch z jej ręki i rzuciłam za siebie.
- A może to ? - nie traciła nadziei i wyciągnęła kolejną sukienkę.
- Sama to sobie noś! W ogóle skąd ja mam takie rzeczy w mojej szafie.. To jest koszmarne. !! - zaczęłam chlipać. - Weronika, a może ja po prostu założę na siebie jakiś stary worek? Nikt nie zauważy różnicy.
- Nie przesadzaj. Widzę tu mnóstwo ślicznych ubrań i jeszcze śliczniejszą dziewczynę.
Odezwała się.. Dla niej to jest nic bo siedzi sobie wygodnie na moim łóżku jest ślicznie ubrana, a ja jestem w rosole, a na dodatek nie mam się w co ubrać, a za 20 minut zaczyna się ta impreza. Trudno! I tak byśmy się spóźniły. Weronika była ubrana w to KLIK, a ja siedziałam w starym dresie i przeczesywałam szafę. Zwykle pęka w szwach i nie ma w niej miejsca, ale teraz zrobiła się strasznie pusta.
Po kolejnych dziesięciu minutach szukania znalazłam to KLIK (nie patrzcie na buty, są okropne, Iza założyła inne ;P). Aśka wraz z Werą pomogły mi dopasować dodatki i w końcu byłam gotowa. 
             Przez te cały czas Natalia siedziała z moją mamą w kuchni i rozmawiały. Gdy tylko wspomniałam Weronice o tym kto nas odwozi od razu spochmurniała. Szczerze nienawidziła tej kobiety, nie wiem czemu. Według mnie to bardzo miła i sympatyczna osoba. Być może dlatego, że to przez nią rozpadło się małżeństwo jej rodziców. Ja sama nie wiem jak bym zareagowała na nowego partnera lub partnerkę moich rodziców. Cieszę się, że nie jestem na jej miejscu. Moja rodzina jest szczęśliwa i kochająca.
- No to co dziewczynki jesteście gotowe? - zapytała Natalia i uśmiechnęła się promiennie.
- Taa. - odparła chłodno Weronika i przewróciła oczami.
- Jesteśmy zwarte i gotowe. Możemy już jechać? - szturchnęłam Weronikę i posłałam jej zabójcze spojrzenie. Prychnęła i odwróciła się.
- Tylko uważajcie na siebie. I bawcie się dobrze. - powiedziała mama gdy wychodziłyśmy wraz z Natalią na dwór.
            Przez całą drogę Weronika milczała. Ja próbowałam zagaić rozmowę i rozluźnić trochę atmosferę, która cały czas była napięta. W końcu dałam sobie spokój gdyż i tak nic nie wskóram. Zamiast tego zaczęłam wpatrywać się w ulicę za oknem samochodu. Po jakimś czasie i to zaczęło mnie nudzić, ale na szczęście dojechałyśmy już na miejsce i Natalia zatrzymała samochód. Weronika od razu z niego wyskoczyła jakby parzyło ja siedzenie. Ja wyszłam wolniej i o wiele spokojniej. Przeszłyśmy na drugą stronę samochodu. Natalia uchyliła okno i powiedziała
- Zadzwońcie po mnie jak będziecie chciały wrócić do domu, dobrze?
- Damy sobie radę. - odparła cierpko Weronika.
- Nie wątpię, ale...
- Ale JEDŹ już sobie stąd! - burknęła Weronika.
- Nie wiem czemu mnie tak nie lubisz, ale postaraj się dla swojego ojca mnie zaakceptować. - Natalia udała, że nie słyszała słów Weroniki.
- Dobre sobie. - zaśmiała się i dodała. - Dla mojego ojca zrobię wszystko bo go kocham, ale ciebie nie i to ci powinno wystarczyć, a teraz wybacz, ale chcę ten czas spędzić z moją przyjaciółką Izą. Papa. - prychnęła i odwróciła się.
Ja stałam i przypatrywałam się tej scenie z boku. Z oszołomienie wyrwało mnie szarpnięcie za rękaw. To Weronika ciągnęła mnie za sobą w stronę wejścia do klubu. Byłam zszokowana jej zachowaniem. Nigdy nie była taka niemiła, przynajmniej wobec mnie. Mogłaby sobie odpuścić tą wojnę z Natalią – w końcu to będzie jej macocha. Nie brzmi to jakoś szczególnie entuzjastycznie, ale zawsze jakoś brzmi.
- Możesz mi powiedzieć o co ci chodzi? - zapytałam gdy byłyśmy już w środku.
- Ale co? - odpowiedziała pytaniem.
- Noo o to jak się zachowujesz w stosunku do Natalii? - nie dawałam spokoju.
- Oj nie truj! Nie lubię jej po prostu. Myśli, że może mną rządzić. Hahahhah. Chciałaby. Takie rzeczy tylko w snach moja droga.
- Ale mogłabyś być dla niej milsza. - powiedziałam.
- A ty mogłabyś skończyć ten temat?! - zatrzymała się gwałtownie. - Daj mi spokój i nie mów mi jak mam się zachowywać wobec innych. Chodzi ci o to, żeby ich nie zranić?! Jeśli tak to nie jesteś odpowiednią osobą do tego typu kazań! - wyrzuciła z siebie.
- Oczywiście musisz to teraz wytrząsać, tak? To nie jest najlepszy czas na takie wyrzuty! - krzyknęłam roztrzęsiona.
- Skończmy lepiej ten temat jeśli chcemy się dobrze bawić. - powiedziała.
- Masz rację. - przyznałam i skierowałam swoje kroki w stronę baru.
Zamówiłyśmy po jednym drinku, a później poszłyśmy na parkiet. Tańczyłyśmy przez kolejne cztery piosenki, a gdy byłyśmy już zmęczone znów podeszłyśmy do baru zamawiając kolejnego drinka. Po jakimś czasie dosiadł się do nas jakiś chłopak.
- Heej dziewczyny. - przywitał się.
- Cześć. - odpowiedziała od razu Weronika.
Szturchnęłam ją w ramię. Co ona wyprawia. Przecież nawet go nie znamy.
- Mogę wam coś zamówić? - zapytał i ślicznie się uśmiechnął.
- Tak! - zaszczebiotała Weronika.
- Nie! - zaprzeczyłam.
- Czemu ? - zapytał chłopak.
- Bo cię nawet nie znamy? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Jestem Kacper. Miło mi was poznać. - uśmiechnął się po raz kolejny.
- Ja jestem Weronika, a to moja przyjaciółka Iza. - wtrąciła się moja przyjaciółka.
Chyba ją coś pogrzało. Ona jest nieźle walnięta. Po pierwsze ot tak gada sobie z obcym chłopakiem, zgadza się, żeby ona zamówił jej drinka, a do tego wszystkiego wciąga mnie?! O nie! Ja w to nie wchodzę, chociaż.... Kacper wydaje się być całkiem miły. Jestem nienormalna.
- No dobra. Wygraliście. - w końcu uległam ich namową i zaczęliśmy się wspólnie bawić.
          Około godziny 2 postanowiliśmy zmienić lokal. Od razu z Weroniką wyszłyśmy z klubu, a Kacper coś jeszcze tam robił. Nie przeczę byłyśmy trochę wcięte.... trochę bardziej niż trochę, ale na nogach jeszcze się trzymałyśmy. Objęłam Weronikę w pasie i ruszyłyśmy chodnikiem.
- Gdzie jest Kacper? - zapytała Weronika.
- Nie wiem, ale czy to ważne? - zaczęłam chichotać nie wiadomo z czego.
- No w sumie racja. Co robimy? - Weronika zaczęła się chwiać i złapała mnie mocniej. - Chodź przejdziemy na drugą stronę. - zaproponowała.
Bez zastanowienia zeszłyśmy z chodnika i zaczęłyśmy przechodzić przez jezdnię. Stałyśmy na środku gdy nagle się zatrzymałam.
- Powiedz mi.. dlaczego nie lubisz Natalii?
- A ty znowu o tym?! Daj se siana! Nie męcz mnie tym. - prawie krzyknęła i ruszyła dalej.
         Usłyszałam jakiś dźwięk i odwróciłam się. Przede mną jechał samochód. Jechał bardzo szybko! Stałam sparaliżowana strachem i nie mogłam się ruszyć. Ujrzałam Weronikę która biegła w moją stronę krzycząc:
- UWAŻAJ! - jej krzyk jeszcze długo rozbrzmiewał w mojej głowie. Jedyne co widziałam były olbrzymie światła, a w uszach dźwięczał mi pisk opon. Później nastała już tylko ciemność.  

3 komentarze:

  1. Hej rozdział ciekawy i ogólnie dużo się dzieje . Czekam na następny rozdział :) Zapraszam do siebie i liczę na szczery kom http://lolaa1881.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnie, ciekawa jestem co dalej szybko dodawaj następny;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Następny będzie napisany wyłącznie przez Emedię i dodam go w przyszłą sobotę ;D
    albo Emedia doda. ;p
    Estera

    OdpowiedzUsuń