Obudziłam się z okropnym bólem
głowy. Co noc miałam koszmary. Bałam się każdego najmniejszego
cienia. Minęły zaledwie 3dni, a dla mnie trwało to jak 3lata. To
było nie do zniesienia. Wmawiałam sobie, że to tylko sen, że to
okrutna wyobraźnia spłatała mi figla. Lecz to nie była
wyobraźnia. To działo się naprawdę. Ciało Alexa znaleziono
następnego dnia po tym...po tym jak skoczył. Dziś miał odbyć się
pogrzeb. Nie wiem czy to wytrzymam, ale muszę tam być. Chcę go
pożegnać, choć wiem, że to nie będzie dla mnie łatwe. To nie
będzie łatwe dla wszystkich. Muszę to przetrwać. Tylko raz
odwiedziłam dom rodziców Alexa. Jego mama jest w totalnej rozsypce.
Ciągle musi przyjmować środki uspokajające. Jego ojciec także
sobie nie radzi, ale nie chce tego pokazać żonie. Moi rodzice mają
przyjechać. Chcą zabrać mnie do Polski i oddać w ręce
psychologów. Nie wiem czy to zniosę. Będę musiała. Nie chcę
opuszczać Hiszpanii, ale tutaj wszystko przypomina mi Alexa. To boli
i jest nie do wytrzymania. Gdy już wrócę do Polski zmieniam
szkołę. Rodzice na pewno się zgodzą. Nie wiem ile jeszcze dni
spędzę tutaj...Rodzice na pewno będą chcieli zabrać mnie od razu
po pogrzebie. Chyba się na to zgodzę.
Zaczęłam powoli się ubierać i
zeszłam na śniadanie. Przez ostatnie dni zachowywałam się jakbym
była w amoku. Jadłam rano, później przychodziła do mnie Weronika
z Dawidem. Następnie obiad i trochę czasu dla mnie. Zazwyczaj wtedy
płakałam albo spałam, czasami jedno i drugie. Po kolacji szłam
się myć, a później szłam spać. Codzienna rutyna. Codzienne
cierpienie. Szara rzeczywistość. Tu nie ma miejsca na księcia z
bajki i długowłosą księżniczkę zamkniętą w wieży! Taki jest
świat, okrutny świat w którym wszystko jest możliwe. Coś się
kończy, coś się zaczyna. Śmierć przeplata się z życiem. Ktoś
umiera ktoś się rodzi. Być może miliony kilometrów stąd lub na
innym kontynencie właśnie urodziło się dziecko.
Chciałam zacząć nowe życie. Z
nowymi przyjaciółmi. Wszystko miało być piękne. To życie miało
być lepsze, a jest jeszcze gorsze od poprzedniego. Znowu muszę
zacząć wszystko od początku. Ciocia powiedziała, że powinna
zerwać stare znajomości, przyjaźnie...wiem, że to nie będzie
łatwe, ale muszę. Kocham moich przyjaciół. Weronika jest dla mnie
jak siostra, a Dawid i Kuba są dla mnie braćmi, ale już niedługo
zerwę z nimi wszelki kontakt, dla nich przestanę istnieć. Będzie
tak jakbym wcale się nie urodziła.
- Izuś. Twoi rodzice przyjechali. -
zawołała z dołu ciocia.
Nie odpowiedziałam. Nie miałam
potrzeby. Po prostu zwlokłam się ze schodów i wpadłam prosto w
ramiona mamy. Nie mogłam powstrzymać łez i zaczęłam szlochać w
jej bluzkę. Mama objęła mnie mocniej i zaczęła głaskać mnie po
włosach. Nie mówiła „będzie dobrze” bo przecież sama
wiedziała, że nie będzie. Nic nie mówiła. Stała tak po prostu,
obejmowała mnie. Do niej dołączył tata. Po dłuższej chwili
wszyscy przeszliśmy do salonu. Usiadłam pośrodku rodziców.
Zrzuciłam z nóg buty i podciągnęłam kolana pod brodę. Niewiele
mówiłam. Tylko przytakiwałam lub używałam zdawkowych „tak”
lub „nie”.
- Córeczko....mam nadzieję, że nie
będziesz nam nic utrudniać. W Polsce załatwiłam już dla ciebie
świetnych psychologów...... Pomogą ci. Nie zrozum mnie źle. Ja
chcę dla ciebie jak najlepiej, więc dla swojego własnego
dobra.....chciałabym, abyś więcej tu nie przyjeżdżała.
- Dobrze mamo. Postanowiłam także,
że .….. - urwałam, ponieważ w gardle pojawiła mi się ogromna
gula – postanowiłam, że zerwę wszystkie moje znajomości. - po
policzkach zaczęły spływać mi łzy, które szybko otarłam
rękawem. Nie wiedziałam, że powiedzenie tego będzie takie trudne,
a co dopiero wykonanie tego.
- Córeczko, ale nie musisz. Wiesz o
tym? - mama martwiła się o mnie.
- Wiem mamo. Wiem, ale już
postanowiłam. - powiedziałam twardo. Nie zamierzałam ustępować.
Mam nadzieję, że rodzice zrozumieją moją decyzję.
***
Czy Iza podoła tym wszystkim problemom? Czy tak łatwo zrezygnuje z przyjaciół? A co z Kubą? Czy on jeszcze da o sobie znać? Czy odegra jakąś ważną rolę? Tego nawet ja nie wiem.
Dziś dodaje już 17rozdział. Dopadła mnie wena i piszę w każdej wolnej chwili. Już nie mogłam się doczekać kiedy dodam te rozdziały, a Marchewka w Paski ciągle mi to utrudniała, bo nie wchodziła na GG tylko włóczyła się po jakiś Krośniewicach ... o.O
Kochana Marchewko zginiesz od razu jak do mnie przyjedziesz. Pozdrawiam cię.
Twoje Jabłko :>

Jeszcze! Ja chce jeszcze!
OdpowiedzUsuńhahahaha xD
OdpowiedzUsuńKochane Jabłko ja wczoraj się włóczyłam po Krośniewicach , a dziś to włóczyłam się po Studziankach :D
Marchewka w paski :)
Blog naprawde super ale wkurza mnie piosenka Juli... Moge ją jakoś wyłączyć bo to drażniące?
OdpowiedzUsuńMasz takie trzy magiczne przyciski obok tytułu piosenki. Ten pośrodku rozwiąże twój problem.
Usuń