- Chyba cię pogięło dziewczyno! Nie
ma mowy! - taa bo go posłucham.
- Oj proszę. Nie bądź taki. Tylko
ty możesz mi pomóc. - nalegałam pomimo jego próśb i gróźb,
abym dała sobie spokój. Już od kilku minut krzątałam się po
domu zbierając najpotrzebniejsze ciuchy.
- Jesteś nienormalna. Powinnaś leżeć
cały czas w łóżku. Co ty zamierzasz zrobić? - był nieugięty.
- Słuchaj! Poprosiłam cie o pomoc bo
tylko ty możesz mi pomóc. Ale skoro nie chcesz równie dobrze mogę
sama sobie dam radę. Poradzę sobie także bez ciebie. - wyłożyłam
karty na stół. - Więc? - moje argumenty z pewnością go powalą.
- Zgoda. Nie wiem co zamierzasz robić
i wcale mnie to nie interesuję. - kłamał. Widzę jak zżera go
ciekawość. - Jeśli zrobisz coś niebezpiecznego od razu dzwonię
do twojej ciotki i mówię jej gdzie jesteś! Rozumiemy się? -
hahaha wygrałam !
- Okej. Zebrałam resztę rzeczy i
razem wsiedliśmy do jego samochodu. Odjechaliśmy z podjazdu kilka
minut przed powrotem cioci.
Tęskniłem za nią. Cholernie
tęskniłem. Pragnąłem by znów była przy mnie, zawsze
uśmiechnięta, promienna. Nie mogłem znieść tego, że ją
zraniłem. To bolało najbardziej. To prze zemnie trafiła do
szpitala. To wszystko moja wina. Jestem dupkiem, wiem to. Niestety
nic już na to nie poradzę. Nie potrafię naprawić tego co tak
łatwo zniszczyłem, już nigdy nie będę mógł jej pocałować,
dotknąć jej włosów. Ona mnie nienawidzi. A ja ją kocham. Nie
potrafię bez niej żyć. Już nie mam po co...
Nawet nie wiem kiedy znalazłem się na
klifie, byłem tu kiedyś z ojcem. Miałem wtedy chyba 9lat. Od
początku pokochałem to miejsce. Teraz wiem, że to ona będzie
odpowiednim miejscem, aby zakończyć całą tą farsę. Iza
pozostanie w moim sercu na zawsze. Zawsze będzie dla mnie tą
jedyną. Zawsze..... Wyjąłem z kieszeni spodni komórkę.
Otworzyłem ikonę wiadomości i wstukałem numer Izy
„Kocham cię. Kocham cię
najbardziej na świecie, ale nie potrafię bez ciebie żyć. Moje
życie nie ma sensu, więc postanowiłem je zakończyć. Mam
nadzieją, że mi wybaczysz. Przykro mi. To już koniec. Żegnaj na
zawsze.
Twój na zawsze –
Alex. „
W tym samym czasie Iza siedział w
samochodzie. Jechała w nieznanym kierunku razem z Kubą. On nie
wiedział gdzie ma jechać, ona również. Ucieczka z domu była
spontaniczną decyzją, ale musiała to zrobić. Nagle poczuła, że
w kieszeni wibruje jej telefon. „To pewnie ciocia” - pomyślała
i niechętnie wyjęła telefon. Z jej twarzy spłynęła cała krew i
wyglądała jak kreda.
- STÓJ! - wrzasnęła co spowodowało,
że Kuba gwałtownie zahamował.
- Co do jasnej chol...... - w
pośpiechu Iza zaczęła odpinać pasy i niemalże wybiegła z
samochodu.
Kuba niewiele myśląc wyskoczył za
nią. Szybko ją dogonił i złapał za ramiona.
- ZOSTAW MNIE! JA MUSZĘ TAM IŚĆ!
MUSZĘ TAM SZYBKO IŚĆ! - wrzeszczała a inni ludzie zatrzymywali
samochody i przypatrywali się tej nad wyraz dziwnej scenie.
- Co ty wyprawiasz?! Opanuj się!
Wracajmy do samochodu. - próbował ją uspokoić.
Iza podała mu telefon momentalnie jego
twarz nabrała koloru białej ściany, ale szybko się opanował.
Złapał wrzeszczącą dziewczynę i zaprowadził do samochodu.
Unieruchomił ją pasami i sam zajął swoje miejsce za kierownicą.
Uruchomił samochód i dodał gazu. Co chwila Iza krzyczała
- Szybciej! Jedźmy szybciej! - choć
i tak na liczniku już dawno mignęła liczba 100.
Dojechali pod dom cioci Asi. Kuba
wyprowadził roztrzęsioną Izę z samochodu. W drzwiach domu ukazała
się ciocia. Była zdezorientowana zachowaniem dziewczyny która
płakała, krzyczała i ciągle przykładała telefon do ucha.
- Gdzie jest Alex? Czy pani go
widziała? - zapytał najspokojniej Kuba choć w gardle miał wielką
gulę.
- Czemu pytasz? Co się stało Izie?
Dlaczego zabrałeś ją z domu?! Doskonale wiesz, że jej nie wolno
się przemęczać! Co się dzieje?!
- Czy widziała pani Alexa? - odparł
twardo Kuba nie zważając na pytania kobiety. - Czy pani wie gdzie
on jest?
- Kubaaa! On nie odbiera! Abonent
tymczasowo niedostępny! O boże Kubaaa! Za późno!!!! Kubaaa! On
NIE żyje!!!!!! - Iza zaczęła krzyczeć jak opętana. Nie panowała
nad sobą. - ALEX!!!! - wykrzyknęła w stronę nieba.
Ciocia Asia stało jak sparaliżowana
prądem. Jej ruchy były automatyczne. Zabrała wrzeszczącą Izę do
domu. Dziewczyna protestowała. Wyrywała się i krzyczała coraz
głośniej. Nie mogła się opanować. Ciocia Asia podała jej dwie
dawki środków uspokajających po których stan Izy nieco się
polepszył, choć nadal płakała i wykrzykiwała imię Alexa. Po
krótkim czasie zmęczona płaczem i krzykami usnęła w ramionach
cioci.
***
Czy śmierć Alexa coś zmieni? Na pewno zmieni bardzo dużo w życiu Izy. Dziewczyna będzie musiała pogodzić się z tym, że Alex nie wróci. Ma jeszcze przyjaciół, ale czy będzie chciała ich wsparcia?
Tylko my dwie to wiemy, a wy żyjecie w błogiej nieświadomości tego co już wkrótce się wydarzy.
JwK i MwP

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz