Siedziałam
na szkolnej podłodze w miejscu, w którym kiedyś zawsze siedziałam
z nim. Wspominałam wtedy te wszystkie chwile, które spędzałam w
jego towarzystwie, te chwile, których teraz wolałabym nie pamiętać.
To wszystko co z nim przeżyłam, a co potem okazało się tylko
chwilową zabawą z jego strony.
Widziałam
go po raz pierwszy tego dnia kiedy swym luźnym krokiem przekroczył
próg szkoły. Był śliczny. Jego niebieskie oczy błyszczały i
miał złote malutkie piegi. Pachniał malinami i czymś jeszcze.
Dokładnie nie wiem czym pachniał bo stał zbyt daleko, ale
wyobraziłam sobie te maliny. Nie wiedziałam wtedy co myśleć,
wyobrażałam sobie nas, razem, szczęśliwych, ale potem w ogóle
żałowałam, że wtedy go zobaczyłam. Może wtedy byłoby inaczej,
może mniej by bolało. Tak czy inaczej, zakochałam się w nim, nie
wiedziałam czy on czuł to samo, ale wtedy to nie miało znaczenia.
Chciałam zrobić wszystko, aby on zwrócił na mnie uwagę. Nagle go
zobaczyłam, chciałam do niego podejść i zagadać. Zerwałam się
ze szkolnej podłogi na równe nogi . I wpadłam na kogoś ..
"pięknie" pomyślałam . Teraz leżałam plackiem na
szkolnym korytarzu , a wokół mnie widziałam rozbawione twarze .
- Czy ty nie widzisz jak idziesz ?! - zaczęłam krzyczeć na dziewczynę , która mnie przypadkowo podcięła .
- Przepraszam ja nie chcia.... - przerwałam jej.
- Tak ! Jasne ! Nie chciałaś ! Ty nic nigdy nie chcesz ! - zaczęłam wrzeszczeć na cały korytarz . Zauważyłam że chłopak który mi się podoba patrzy się z uśmiechem na mnie więc kontynuowałam - Chciałaś mnie zabić ?! Nie widzisz co robisz ?!
- Ona doskonale widzi. To chyba raczej ty się zamyśliłaś.- usłyszałam JEGO głos.
Wtedy wyciągnął do mnie dłoń, pomógł mi wstać. Jego skóra była taka miękka a zarazem delikatna. Poczułam mrowienie na skórze, które szło, aż od dłoni do końca pleców. Na twarzy zrobiłam się cała czerwona i nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa. On stał i patrzył mi prosto w oczy, tak pięknie się uśmiechał. To dziwne, że to wszystko pamiętam, ale wtedy, każdy szczegół który był związany z nim na zawsze utkwił w mojej pamięci. Tak czy inaczej ja stałam jak idiotka przed nim. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu na widok jego cudownych oczu, a on patrzył na mnie i robił minę typu "WTF?" . Tę niezręczną chwilę przerwał nam dzwonek na lekcję .
- Przepraszam za to zamieszanie. I dzięki za pomoc . - Wydukałam i posłałam mu jeden z moich najlepszych uśmiechów.
- Czy ty nie widzisz jak idziesz ?! - zaczęłam krzyczeć na dziewczynę , która mnie przypadkowo podcięła .
- Przepraszam ja nie chcia.... - przerwałam jej.
- Tak ! Jasne ! Nie chciałaś ! Ty nic nigdy nie chcesz ! - zaczęłam wrzeszczeć na cały korytarz . Zauważyłam że chłopak który mi się podoba patrzy się z uśmiechem na mnie więc kontynuowałam - Chciałaś mnie zabić ?! Nie widzisz co robisz ?!
- Ona doskonale widzi. To chyba raczej ty się zamyśliłaś.- usłyszałam JEGO głos.
Wtedy wyciągnął do mnie dłoń, pomógł mi wstać. Jego skóra była taka miękka a zarazem delikatna. Poczułam mrowienie na skórze, które szło, aż od dłoni do końca pleców. Na twarzy zrobiłam się cała czerwona i nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa. On stał i patrzył mi prosto w oczy, tak pięknie się uśmiechał. To dziwne, że to wszystko pamiętam, ale wtedy, każdy szczegół który był związany z nim na zawsze utkwił w mojej pamięci. Tak czy inaczej ja stałam jak idiotka przed nim. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu na widok jego cudownych oczu, a on patrzył na mnie i robił minę typu "WTF?" . Tę niezręczną chwilę przerwał nam dzwonek na lekcję .
- Przepraszam za to zamieszanie. I dzięki za pomoc . - Wydukałam i posłałam mu jeden z moich najlepszych uśmiechów.
-Nie
ma za co. A tak w ogóle to jestem Łukasz.- odpowiedział i również
się uśmiechnął.
„Łukasz”
pomyślałam, jakie słodkie imię, a zaraz potem przyłapałam się
na łączeniu naszych imion. „Idiotko, nie podałaś mu swojego
imienia” . „Ciekawe co on teraz sobie o mnie pomyśli”
Na
lekcję poszłam w fatalnym humorze. Straciłam u niego wszystkie
szansę, jeśli w ogóle jakieś tam były. Weszłam do klasy i
usiadłam w ostatniej ławce. Nawet nie wyjęłam książek, nie
miałam zamiaru słuchać facetki od polskiego. Zaczęłam
zastanawiać się co teraz zrobić. Nie miałam z kim o tym
porozmawiać. Po męczącej lekcji udałam się na korytarz .
Szczęście chciało, że przypadkowo o kogoś się potknęłam i
wpadłam w ramiona Łukasza. Przez chwilę wtuliłam się w jego tors
po czym odsunęłam się jak oparzona.
-
Przepraszam to niechcą.........- przerwał mi.
-
Tak wiem niechcący. - powiedział uśmiechając się.- Może masz
ochotę na spacer po szkole? - zapytał.
Umarłam
i jestem w niebie. Tylko, że to niebo jest strasznie realistyczne.
ON mówi do mnie! I to jeszcze zaprasza mnie na spacer. Cudownie.
-Tak,
z wielką chęcią. - ledwo opanowałam drżenie głosu.
- Dobrze. To widzimy się przed szkołą po
zajęciach, OK?
Nie
mogłam wydusić z siebie ani słowa, więc tylko pokiwałam głową
i uśmiechnęłam się najlepiej jak tylko umiałam. Do końca zajęć
zostało jeszcze kilka minut, więc popędziłam do łazienki.
Przecież muszę jakoś wyglądać. W końcu to nasza pierwsza
randka....chyba.
Teraz
kiedy to sobie przypominam, aż brak mi słów. Byłam wtedy taką
idiotką i tak mu wtedy wierzyłam.

Rozdział pierwszy napisany po prostu cudownie!!!
OdpowiedzUsuń