17 grudzień 2012
Wstałam
o 9 rano. Dziś jest ten dzień! Dziś mam spotkać się z Weroniką.
Nie czekając ani chwili dłużej ruszyłam do łazienki. Tam
doprowadziłam się do porządku, a później się ubrałam KLIK.
Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół na śniadanie. Nikogo nie
było w domu.. wszyscy w pracy... Zrobiłam jajecznicę, którą
zjadłam ;D Była pyszna .. mniam palce lizać ;P
Mój
dobry humor nie trwał wiecznie, ponieważ przypomniało mi się, że
za 20 minut jestem umówiona z Weroniką.. Ogarnęłam się z grubsza
i zmieniłam ciuchy na cieplejsze KLIK. Wyszłam
z domu i od razu zrobiło mi się zimno. Śniegu było dużo, ale nie
po kolana jak kilka lat temu.. Przedostałam się do bramy i wyszłam
na ulicę. W końcu dotarłam do mojej ulubionej kawiarenki „ Coffe
Mix” Od razu poczułam ciepłe powietrze, które mnie rozgrzało.
Weronika już była i siedziała przy stoliku przy oknie. Wyglądała
ślicznie. Jej długie złote włosy spływały po ramionach, również
jej ubiór był idealnie dopasowany KLIK.
Dosiadłam się do stolika.
-
Cześć. - wydukałam i zamilkłam, nie wiedziałam co mam powiedzieć
i od czego zacząć.
-
Hej – odparła obojętnie.
-
Wiesz...bardzo długo wyobrażałam sobie tę rozmowę, a teraz nie
wiem co mam ci powiedzieć.
-
Szczerzę to ja też nie wiem po co mnie tu ściągnęłaś.. -
odparła oschle Weronika.
Nie
chciałam się z nią kłócić, nie teraz kiedy próbowałam
odzyskać jej przyjaźń..
-
Wera... zrozum... to był dla mnie ciężki okres...
-
I dla tego nas zostawiłaś? Nie mówiąc nam o tym wcześniej ??
-
Myślałam, że tak będzie lepiej.. - spuściłam głowę..
-
To nie jest wytłumaczenie Iza! Nie powinnaś była tego robić!
Wiesz jak się wtedy poczułam! Taka niepotrzebna....porzucona..!
-
Potrzebowałam wtedy czasu! Nie potrafisz tego zrozumieć?! -
wykrzyknęłam, co spowodowało, że wszystkie twarze w kawiarence
skierowały się w stronę naszego stolika. Nawet nie zwróciłam na
to uwagi. Byłam zbyt zdenerwowana.
-
Czas nie leczy ran... czas pomaga przerodzić smutek w tęsknotę. -
powiedziała nad wyraz spokojnie.
-
Co?! Weronika .. ty nic nie rozumiesz... to nie jest takie proste...
- wychlipałam.
Nikt
nie powiedział ci, że życie nigdy nie jest proste? - zapytała ze
współczuciem w głosie. - Ale daje mnóstwo możliwości i wyborów,
wiesz? - dodała potem.
-
Nie, niestety nie wiem.. - rozpłakałam się na dobre. Wtem
przyszedł Harry Styles i poprosił mnie o rękę, od razu się
zgodziłam a potem wzięliśmy ślub. - niestety był to tylko mój
sen na jawie.
-
Muszę iść do psychiatry. Znasz może adres? - zapytałam Weronikę,
po czym otarłam resztę łez z twarzy.
-
Po co ci psychiatra? Pogibało cię?! - zapytała zdezorientowana.
-
Przed chwilą był tu Harry Styles z One Direction i poprosił mnie o
rękę. Widziałaś go?
-
Niee, a miałam go zobaczyć?
-
Nie.. to tylko moje sny na jawie.. ostatnio dość często je miewam.
Lepiej nie będę ci opowiadała wszystkich. - zaśmiałam się.
-
Okeeej. I chyba sama nie chcę o nich wiedzieć. - również się
zaśmiała.
Przez chwilę poczułam się jak za starych dobrych czasów. Śmiałam
się z moją przyjaciółką, a na wszystko inne miałam olewkę. Tak
mogłoby być zawsze.
- Weroniko... czy wybaczasz mi to co było w przeszłości? Przed
nami wspaniała przyszłość, plany, możliwości, mnóstwo wyborów.
Zapomnijmy o tym co było i zacznijmy myśleć o tym co przed nami. -
moja mowa mnie powaliła. Nie przypuszczałam, że coś takiego
wyjdzie z moich ust.
- Dobrze. Ale pamiętaj, zawsze będę mieć do ciebie żal o to co
mi zrobiłaś. Zraniłaś mnie zbyt mocno, abym mogła ot tak o tym
zapomnieć.
- Wiem i mam tego świadomość. Przepraszam cię, przepraszam,
przepraszam! Już nigdy więcej cię tak nie zranię, obiecuję! -
byłam prze szczęśliwa – jeśli tak można to ująć. Odzyskanie
przyjaciół to tak jakby odzyskanie sensu życia.
- Chodź tu ty moja ty niedobroto! Misiaczka! - wyszczerzyła do
mnie zęby.
Objęłyśmy się i zastygłyśmy w długim uścisku. Weronika była
dla mnie jak prawdziwa siostra. Zawsze już będziemy przyjaciółkami
i nic tego nie zmieni. Ten zgrzyt między nami tylko umocnił naszą
więź i teraz jestem pewna na 100%, że już nikt, ani nic nas nie
rozdzieli.
Gdy już wszystko między nami było wyjaśnione ruszyłyśmy na
miasto. Musiałam wyciągnąć od niej wszystko co ominęło mnie do
tej pory. Naszą rozmowę cały czas próbowałam przekierować na
Dawida. Dowiedziałam się, że Weronika nadal go kocha i strasznie
go jej brakuje. Podzieliłam się z nią informacjami, które
usłyszałam od Dawida, ale tym razem nie będę bawiła się w
swatkę. Niech sami sobie radzą.
Około 19 wróciłam do domu. Byłam w niebo wzięta, a stopami
stąpałam po chmurach, jeśli tak to można ująć. Rozmawiałam z
Weroniką o jej planach na przyszłość, w końcu teraz czekają nas
studia, a to jest mój ostatni rok w liceum. Weronika zamierza
wyjechać do Anglii na studia medyczne. Ja jeszcze nie postanowiła,
ale wszyscy namawiają mnie, aby iść do szkoły rysunku, a później
zacząć projektować ubrania. Nie będę się chwalić, ale muszę
przyznać, że mam talent. Umiem rysować, a do tego tak trochę
interesuję się modą. Fajnie byłoby zaprojektować coś własnego
co nosiłoby miliony ludzi.
Dwa dni po spotkaniu z Weroniką przyjechało moje rodzeństwo wraz
ze swoimi rodzinami. Moje ukochane starsze siostry, oraz starszy
brat. Cała trójka jest ode mnie dużo starsza. Lena jest
najstarsza, ma 28 lat przyjechała ze swoim mężem Markiem i dwójką
dzieci: 5 letnim Kubusiem i 2- letnią Emilką. Joasia ma 26 lat,
razem z mężem Pawłem spodziewają się pierwszego dziecka. Tomek
przyjechał ze swoją narzeczoną Kamilą.
- Ależ ty wyrosłaś dziewczyno! Spójrz, już mnie przerosłaś! -
wykrzyknęła Asia podbiegając do mnie.
- Powinnaś uważać na siebie. Przecież jesteś w ciąży. -
odparłam odwzajemniając uścisk.
- Aj tam! Nic mi nie będzie. - machnęła na to ręką. - Maaamooo!
Masz może ogórki? I lody śmietankowe? - krzyknęła w stronę mamy
i wtoczyła się do kuchni.
- Paweł jak ty z nią wytrzymujesz? - zagadnęła Lena, która
przysłuchiwała się całej rozmowie.
- Ty też byłaś taka marudna. Pamiętam jak kiedyś przyjechałaś
i ojciec musiał po nocy do supermarketu jeździć bo ci się
zachciało łososia, a potem i tak nie zjadłaś po stwierdziłaś,
że wolisz samą cytrynę. - wtrąciła mama, która wyszła z kuchni
niosąc na rękach małą Emilkę.
- Was też niedługo to czeka. - powiedziała Lena patrząc na Tomka
i Kamilę. Wszyscy zebrani zaczęli się śmiać, a kiedy do salonu
wszedł tata z Markiem i Kubą ja wymknęłam się do swojego pokoju.
Ze skrytki wyjęłam pamiętnik i usiadłam w rogu łóżka. Nie
zamierzałam nic pisać, w pamiętniku miałam ukryte zdjęcie Alexa.
Wzięłam je do ręki i zaczęłam patrzeć na ten pogodny uśmiech,
wesołe oczy... na fotografii pojawiły się kropelki łez. Najpierw
pojedyncze, a później coraz gęstsze. Zaczęłam ryczeć jak małe
dziecko, nie mogłam się opanować. Nagle usłyszałam pukanie do
drzwi, wierzchem dłoni otarłam łzy.
- Kto tam? - wychrypiałam.
Drzwi się otworzyły i w progu ustała Asia. Spojrzała na mnie
zatroskanym wzrokiem.
- Kotuś.. co się stało? - usiadła obok mnie i objęła. Wtuliłam
się w nią i zaczęłam łkać.
Zwierzyłam się jej ze wszystkiego, a ona mnie pocieszyła. To z nią
zawsze byłam taka zżyta w dzieciństwie, ale potem ona dorosłą i
poszła na studia, więc tylko z mamą mogłam porozmawiać.
- Wszystko się ułoży. Jesteś jeszcze młoda i poznasz wielu
chłopców, tylko masz być ostrożna! - wymownie spojrzała na swój
wielki brzuch. Zaczęłam pociągać nosem, a później obie
wybuchłyśmy śmiechem.

pięknie;]
OdpowiedzUsuń