Jest już po pogrzebie. Również byłam
na nim obecna. Dawid i Kuba także się zjawili. Jest nam bardzo
przykro z powodu śmierci Alexa, ale to nie od nas zależała jego
decyzja.
Nigdzie nie mogłam złapać Izy.
Widziałam ją tylko raz, ale to było jakieś pół godziny temu.
Chciałam z nią porozmawiać, zapytać o jej dalsze plany, ale
zniknęła. Jak kamień w wodę. Nigdzie nie było jej cioci oraz
rodziców. Zaczęłam się martwić. Wiem, że Iza jest inteligentna,
więc nie zrobi żadnego głupstwa. Zadzwonię do niej. Podobno dziś
wyjeżdża z rodzicami do Polski, więc chce się z nią pożegnać.
Wyciągam telefon z kieszeni i wybieram numer Izy.
Dzwonię raz i jeszcze raz. Za każdym
razem ten sam automatyczny głos „Nie ma takiego numeru” „Nie
ma takiego numeru” . Z twarzy odpływa mi cała krew. Zaczynam się
chwiać. Podchodzi do mnie Dawid.
- Nie mogę uwierzyć, że nam to
zrobiła. Nie mogę uwierzyć. - już dobre kilka minut żalę się
mojemu chłopakowi.
- A ja ją rozumiem. - odpowiada
Dawid.
Posyłam mu zdumione spojrzenie.
- Nic w tym dziwnego, że wyjechała.
Na jej miejscu zrobiłbym to samo. - kontynuował Dawid. - Przykro mi
tylko, że zrobiła to w taki sposób. Nie żegnając się z nikim.
Choć jeśli patrzeć z jej perspektywy....zapewne chciała rzucić
przeszłość … drugi raz.
Siedziałam już w samolocie. Obok
mnie mama i tata. Lot miał trwać niecałe dwie godziny. Tylko dwie
godziny dzieliły mnie od mojego nowego życia. Mojego drugiego
nowego życia.
Gdyby ktoś nas nie znał pomyślałby,
że siedzi tu małżeństwo oraz jakaś obca dziewczyna. Nikt nie
pomyślałby, że jestem ich córką. Oni uśmiechnięci, w
kolorowych ubraniach. Śmiejący się. Ja w czarnych długich
spodniach i długim wyciągniętym szarym swetrze. Zamiast uśmiechu
na twarzy mam grymas, choć nawet trudno nazwać to grymasem. Siedzę
jak taki ponurak i ledwo powstrzymuję płacz. Czuję się podle. Po
tym jak potraktowałam moich przyjaciół i Kubę. Z nim nie
widziałam się od czasu tego tragicznego dnia. Mam nadzieję, że
Weronika wszystko mu opowie. Mam także nadzieję, że wszyscy
zrozumieją moją decyzję. Nie mogę do nich nawet zadzwonić. Po
wejściu na lotnisko wyjęłam kartę SIM z telefonu, połamałam na
dwie części po czym wyrzuciłam do najbliższego kosza. Zapewne
Weronika do mnie dzwoniła. Tego jednego jestem pewna. Ciekawe czy
mnie teraz nienawidzi? Ciekawe co myśli teraz o mnie Dawid? Co myśli
Kuba? Boje się, że wszyscy mnie nienawidzą. Mimo że postanowiłam
zerwać z nimi wszelki kontakt ciągle o nich myślę. Słyszałam
jak przed wyjazdem ciocia rozmawiała z mamą. Powiedziała jej, że
porozmawia z Weroniką i opowie jej co skłoniło mnie do podjęcia
takiej, a nie innej decyzji. Tylko ja się pytam po co? Nie potrafiła
uszanować mojej decyzji. Wiem, że robi to dla mojego dobra, ale nie
prosiłam jej o to. Nie czuję już smutku. Czuję jedynie wściekłość
na siebie, na rodziców na ciocię i przede wszystkim na Alexa. Przez
SMS-a którego mi wysłał przed śmiercią czuję się tak jakbym to
ja było winna jego śmierci. Ale to nie ja kazałam podejmować mu
tak drastyczne środki. To nie ja zepchnęłam go z tego klifu.
Zrobił to sam. Z własnej woli. To on jest odpowiedzialny za moje
cierpienie, za cierpienie swoich rodziców.
***
Na razie znów nudy. I w kolejnych rozdziałach tylko to się zapowiada, przynajmniej przez pewien czas. Nie wiem kiedy będzie kolejny.
Idę spać.
Jabłko