Dziś jestem
umówiona na spotkanie z Dawidem. Zadzwoniłam do niego od razu po
dostaniu numeru. Ku mojemu zdziwieniu zgodził się. Świadomość
tego napawała mnie przerażeniem. Co ja mu powiem? Co jeśli on
powie mi, że nie chce mnie znać? To nie był najlepszy pomysł z
tym spotkaniem. Muszę z kimś o tym porozmawiać. Spotkanie jest za
godzinę, więc zdążę. Wsiadłam do zatłoczonego autobusu i
pojechałam w kierunku brązowego budynku.
Rozmowa z Moniką
dobrze mi zrobiła. Gdy przekroczyłam próg jej gabinetu zdziwiła
się, ale kiedy wszystko jej wyjaśniłam pochwaliła moją decyzję
i umocniła mnie w przekonaniu, że robię słusznie. Niestety nie
mogłam siedzieć u niej w gabinecie po kilka godzin tak jak to było
wcześniej. Teraz nie byłam jedną z pacjentek i nie zapłaciłam za
wizytę, więc musiałam pożegnać się zaledwie po kilkunastu
minutach. Zostało mi jeszcze całkiem sporo czasu, więc udałam się
do kawiarenki w której mam spotkać się z Dawidem. Zamówiłam
herbatę i postanowiła przemyśleć wszystko co mu powiem. Nie
czekałam na niego długo. Przyszedł punktualnie. Usiadł przy
stoliku i również zamówił herbatę.
Przez kilka minut
siedzieliśmy naprzeciwko siebie i mierzyliśmy się wzrokiem. Żadne
z nas nie wiedziało jak rozpocząć rozmowę. W końcu postanowiłam
przerwać tą irytującą ciszę.
-
Dawid...ja..zaprosiłam cię na spotkanie, ale nie wiem co mam ci
powiedzieć. Długo nad tym myślałam, ale nic sensownego nie
przyszło mi do głowy. - powiedziałam jednym tchem.
- Nie oczekuję od
ciebie przeprosin, od początku rozumiałem twoją decyzję...
Przykro mi jedynie, ponieważ odeszłaś bez pożegnania. Nawet nie
wiesz jak Weronika się wtedy czuła. Zawiodłaś ją, mnie także.
Czemu tak postąpiłaś?
- Ja... myślałam,
że tak będzie lepiej. Nie chciałam zrywać z wami wszelkiego
kontaktu, ale wtedy myślałam, że tak będzie lepiej. Myliłam się
i teraz żałuję swojej decyzji. Mówisz, że rozumiałeś moją
decyzję, więc dlaczego teraz mi to zarzucasz? To nie ty musiałeś
przez to wszystko przejść, nie ty chodziłeś do psychologów, to
nie tobie co noc śnią się koszmary, ty nic nie rozumiesz! Więc
proszę cię nie zarzucaj mi tego! Trudno! Tak się stało. Już
teraz tego nie odwrócę, rozumiesz? - wyrzuciłam z siebie wszystko
i poczułam się lepiej a zaraz potem w mojej głowie odezwał się
głos „No i co ty dziewczyno robisz? Takim zachowaniem nie
odzyskasz jego przyjaźni. Opanuj się i przeproś go, albo znajdź
sobie innych przyjaciół” No właśnie.. co ja robię!
- Dawid
przepraszam! To nie tak miało zabrzmieć. Nie chciałam tego
powiedzieć. - znów z moich ust wypłynął potok słów.
- To ja powinienem
przeprosić. Nie wiedziałem, że nadal jest ci ciężko. Myślałem,
że już się pozbierałaś. - odparł.
W odpowiedzi
uśmiechnęłam się. Nagle zaczęliśmy rozmawiać tak jak dawniej,
jakby nic się nie stało. Śmialiśmy się ze swoich żartów,
wspominaliśmy dobre chwile w Hiszpanii, kiedy byliśmy wszyscy we
czwórkę: ja, Weronika, Dawid i Alex. Podczas rozmowy dużo sobie
wyjaśniliśmy. Przeskakiwaliśmy z tematu na temat, aż w końcu
złożyło się tak, że zaczęliśmy rozmawiać o nim i o Weronice.
- Iza ja ją tak
strasznie kocham i boję się, że ją stracę... Wspólnie
podjęliśmy decyzję o rozstaniu, ale ja tego nie chciałem... - w
jego oczach zalśniły łzy. Zrobiło mi się go szkoda.
- Byliście taką
ładną parą. Szkoda, że wyszło jak wyszło, ale Wera przyjeżdża
tutaj do Polski na święta, aby spędzić je ze swoim tatą. Do
grudnia dostały niecałe dwa miesiące, może się zejdziecie. -
próbowałam go pocieszyć.
- Chcę, abyś
miała rację. - usiłował się uśmiechnąć, ale nie wychodziło
mu to.
Rozmawialiśmy
jeszcze dobrą godzinę, a później się pożegnaliśmy, znów jako
najlepsi przyjaciele. Cieszę się, że udało mi się odzyskać
Dawida. Z Weroniką może nie być tak łatwo.. Bardzo ją zraniłam
i nie wiem, czy będzie chciała mi wybaczyć. Jednak zrobię co w
mojej mocy, aby tak się stało.
***
Macie rozdział 22. Mam świadomość, że na pewno straciłyśmy mnóstwo czytelników (jeśli wgl jacyś byli), ale mówi się TRUDNO. Była umowa na 5 komentarzy, więc jaki macie ku*wa problem dodać po jednym komentarzu! No ludzie weźcie trochę ludzkości! Dokładnie pamiętam, jak rozdział dodawałam gdzieś przed 13 sierpnia i prosiłam o te 5komów! Pierwszy był dodany jakoś miesiąc po dodaniu, a dopiero potem kolejne!!! Jeśli wchodzicie na tego bloga i czytacie to czy korona wam z głowy spadnie, jeśli napiszecie kilka słów?! Klawiatura nie gryzie! Odwiedzin na bloga jest dokładnie 1991, a komentarzy ? Prawie wcale! Jeśli ja nie widzę, że ktoś komentuje to jaką mam mieć pewność, że ktoś czyta? To, że ja razem z Marchewką się trudzimy, żeby coś napisać tylko po to, aby wam sprawić przyjemność to już jest nic. Straciłam cały zapał na dalszą pracę tutaj i coraz poważniej myślę nad usunięciem tego bloga. W ankiecie widzę, że jest po jednym głosie na "okropny" i "niezły", ale to, że teraz specjalnie tak głosujecie to jest spowodowanie tylko tym, że przez ponad miesiąc nic nie dodawałam i tylko tym. I wiecie co wam powiem? Mam to głęboko gdzieś co teraz o mnie myślicie! Jacy wy dla mnie taka ja dla was! Tak więc tych co znienawidzili mnie i tego bloga, żegnam i krzyżyk na drogę! W górnym prawym rogu jest krzyżyk, więc jeśli przeczytaliście do tego momentu to kliknij i więcej nie wchodź na tą stronę! Proste i logiczne, nie? To tyle ode mnie więc NARA i nie do zobaczenia.
Jabłko!