Pac-Man Pinky

♥Aktualności♥

PRZEPRASZAM WAS NAJMOCNIEJ!!!
ALE NIE KORZYSTAJCIE ZE SPISU TREŚCI BO JEST POMYLONY I ŹLE PONUMEROWANY >.<
~ DANGER

P.S NOWI CZYTELNICY PO PRZECZYTANIU 18 ROZDZIAŁU NIECH WCHODZĄ W ZAKŁADKĘ "ZAGUBIONY ROZDZIAŁ 19"

sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 27


  Poczułam dziwne uczucie w środku. Powoli otworzyłam oczy i pierwsze co ujrzałam była to biel. Mnóstwo bieli, która mnie oślepiała. Z czasem mój wzrok przyzwyczaił się do tak ostrego światła i mogłam zauważyć, że jestem w jakimś dziwnym pomieszczeniu.
  Przyjrzałam się lepiej małemu pokoikowi. Wszędzie było biało. Okno było zasłonięte białą roletą co sprawiło, że światło stało się jeszcze bardziej nie do zniesienia. Na białym stoliczku nocnym stała biała lampka oraz biała miseczka z owocami. Czy oni nie przesadzają z białym kolorem ?
  Spróbowałam podnieść się do pozycji siedzącej. Pierwszym co poczułam to przeraźliwy ból w biodrach, a także zauważyłam, że mam nogę w gipsie . Automatycznie rozbolała mnie głowa. Zastanawiałam się co może być powodem mojego pobytu w tym miejscu. Syknęłam z bólu.

  Usłyszałam jakiś szmer. Zaraz potem okrzyk radości. Obróciłam głowę w prawą stronę i zauważyłam jakąś kobietę w podstarzałym wieku, która zaczęła mnie ściskać. Zapewne moje jęknięcie ją obudziło.
- Kochanie! Obudziłaś się! – zaczęła, gdy przestała mnie ściskać i całować. - Tak się o Ciebie martwiłam! Weronice nic nie jest nie martw się. Jest tylko trochę poobijana.
- Kim jest Weronika? – zapytałam ze spokojem w głosie.
Kobieta otworzyła szeroko oczy. Była zdziwiona a zarazem przerażona.
- Jak to kochanie?  Izusiu nie pamietasz kim jest Weronika? - zapytała po chwili.
- Kim jest Weronika i kto to jest ta Iza? - zapytałam puszczając mimo uszu jej słowa.
Patrzyłam na nią jak na idiotkę . O czym ta kobieta mówi? Jaka Weronika? O co jej chodzi? Czy ja ją w ogóle znam ?

-Jak to kochanie?-zaczęła przejętym głosem.-Iza to Ty córeczko …
  Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nic o sobie nie wiem. Nawet nie pamiętam kim jestem. Nie pamiętam swojej rodziny, przyjaciół. NIKOGO …O ile w ogóle kogoś miałam. 
-A Ty kim jesteś? – przerwałam jej zanim zdążyła coś jeszcze powiedzieć.
-Twoją mamą .
-Niemożliwe.- szepnęłam przerażona.
  Obok łóżka siedziała ta sama kobieta, która mówiła, że rzekomo jest moją matką . Trzymała mnie za dłoń. Nie znałam jej, a mimo to ogarnęło mnie dziwne uczucie w środku, które sugerowało mi, że ta oto kobieta jest kimś dla mnie bliskim. Wydawało mi się to dziwne, w końcu nic nie pamiętałam.  Delikatnie zabrałam dłoń z jej uścisku i spuściłam głowę. Pomiędzy nami zapadła krępująca cisza. Moja rzekoma matka zaczęła cicho szlochać. A ja co miałam zrobić? Tak po prostu ją przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze? Przecież to absurd.
  W
 pewnym momencie drzwi od sali się otworzyły i do pomieszczenia wszedł człowiek w białym ubraniu. Zapewne był to lekarz, a więc ja jestem w…-Dzień Dobry pani Izo. –powiedział pogodnie lekko się uśmiechając.-Jak miło mi panią widzieć całą i zdrową.„Dobrze się czujesz człowieku?"-Dzień Dobry…-odpowiedziałam niepewnie.
-Panie doktorze…-zaczęła moja „mama”.-Czy mogę na słówko?
-Tak, oczywiście.  No i wyszli. Zostałam sama. Nie wiem co ta kobieta nagada lekarzowi. Zapewne powie, że straciłam pamięć. A lekarz co? Zamknie mnie gdzieś. Ja nie chcę…                                                                  
 ***
 Po dwóch godzinach męczarni w tej białej, aż do bólu Sali szpitalnej wreszcie pan doktor raczył wejść i mi powiedzieć o co chodzi. Zadziwiającym faktem jest to, że straciłam pamięć. Jednak nie wiadomo od czego. Dowiedziałam się także, że byłam w śpiączce ponad tydzień. Super, po prostu super. Na dodatek zaczęło mnie wkurzać urządzenie, które cały czas pikało.
 Później przyszła „mama” i zaczęła mi się przedstawiać. Jakby to miało mi coś dać… Nie dawała mi spokoju. Zachowywała się jak istna
 wariatka, bo kto normalny przynosi album ze zdjęciami do osoby, która straciła pamięć? Zaczęła mi omawiać i opisywać poszczególne osoby z rodziny. Opowiadała mi o moim dzieciństwie, o przyjaciołach i o mnie samej. Szczerze? Nie byłam grzecznym dzieckiem.
 Przez pół dnia siedziała i opowiadała. Niestety, ale to nic nie dawało. Chociaż mi to nic nie przypominało to i tak chciałam słuchać więcej. Jak widać kobiecie to się nie znudziło.
 Przy opowiadaniu płakała, śmiała się, a także była smutna. Jej humor udzielał się i mi. Z nową opowieścią coraz bardziej się do niej przywiązywałam. Nieraz zamiast zwracać się do niej „proszę pani” to po prostu mówiłam „mamo”. Widziałam jaka wtedy była szczęśliwa.   
  A teraz co robię? Teraz jadę samochodem oparta o szybę po, której spływają krople deszczu. Mama zabrała mnie ze szpitala. Nie wiem jakim cudem jej się to udało. Dobrze, że udało mi się opuścić te irytujące miejsce. A może moi rodzice mają jakieś znajomości? Później się dowiem, bo teraz jestem zajęta kibicowaniu kropelce po prawej stronie. Ciekawe, która wygra.
-Nudzi ci się, co?-zapytała mama wyrywając mnie z transu.

-Trochę.-odpowiedziałam przyciszonym głosem.
„Akurat w takim momencie kiedy moja ulubienica wygrała.”
  Już więcej żadna z nas się nie odezwała. Przeszukałam w rzekomej ,,mojej" torbie i wyszperałam jakiś notesik oraz długopis. To jednak nie był notesik. To był pamiętnik. Przekartkowałam kartki, aż wreszcie trafiłam na pustą stronę. Napisałam datę oraz taki krótki tekst:
„Wypadek. Szpital. Zapomnienie. Co jeszcze? Jak moje życie wyglądało? Co robiłam? Mam nadzieję, że się dowiem…”
Zamknęłam szybko z przerażeniem pamiętnik, bo poczułam uczucie Deja Vu.


***

Siems pączusie :3
Na początek wiem, że krótki ale co ja na to mogę poradzić? -,-
Więcej info tutaj: <KLIK>
Napisałam rozdział 27 sama. Nigdy tego nie robiłam. Jestem, aż przerażona jaka będzie wasza opinia o.O Estera nie w
ie co pisałam więc Ciii ... xD Postawimy ją przed faktem dokonanym. :DWiem, że mogłam coś popsuć, spierniczyć, a nawet pokręcić. Nie wiem jak zachowuje się osoba po straceniu pamięci, ani nie wiem ile czego co jest. Za to jak najmocniej przepraszam. Mam chociaż w 5% nadziei, że mi się udało.Rozdział osobiście mi się podoba :3 #mojaskromność xDRozdział 28 mam ochotę także napisać sama, bo aż za bardzo wczułam się w tą rolę...ale wątpię, że mi się to uda, bo:
 1) Estera.
2) Link, który podałam. Tam wszystko jest.
Dobra. Nie zanudzam. Wyczekujcie rozdziału 28! I mnie wpierajcie, bo mam trudny okres w życiu ;c
Na dodatek coś mam z prawą dłonią. Nie mogę jej zginać ani nic... a przecież nic nie robiłam takiego złego! Boże za jakie grzechy ?! -,-+Coś się stało z czcionką... rozczytacie xD

Do następnego.

Pozdrawiam pączusie. ;3
Bay. Emedia. xoxo. ;)

niedziela, 11 listopada 2012

Rozdział 26


             Siedziałam przed szafą lamentując. Weronika siedziała na moim łóżku i śmiała się do rozpuku.
- Przestań! Nie pomagasz mi! Jesteś okropna! - pokazałam jej język i rzuciłam w nią jedną z bluzek, które walały się po podłodze.
- No a co mam robić? Może płakać razem z tobą? No chyba nie. - zaśmiała się jeszcze raz. - A może to? - zapytała podnosząc z podłogi kremową sukienkę.
- No chyba sobie śnisz! Po pierwsze: na pewno jest za mała. Po drugie: nie pasuje do klubu. A po trzecie i najważniejsze: no chyba sobie śnisz!! - wyrwałam ciuch z jej ręki i rzuciłam za siebie.
- A może to ? - nie traciła nadziei i wyciągnęła kolejną sukienkę.
- Sama to sobie noś! W ogóle skąd ja mam takie rzeczy w mojej szafie.. To jest koszmarne. !! - zaczęłam chlipać. - Weronika, a może ja po prostu założę na siebie jakiś stary worek? Nikt nie zauważy różnicy.
- Nie przesadzaj. Widzę tu mnóstwo ślicznych ubrań i jeszcze śliczniejszą dziewczynę.
Odezwała się.. Dla niej to jest nic bo siedzi sobie wygodnie na moim łóżku jest ślicznie ubrana, a ja jestem w rosole, a na dodatek nie mam się w co ubrać, a za 20 minut zaczyna się ta impreza. Trudno! I tak byśmy się spóźniły. Weronika była ubrana w to KLIK, a ja siedziałam w starym dresie i przeczesywałam szafę. Zwykle pęka w szwach i nie ma w niej miejsca, ale teraz zrobiła się strasznie pusta.
Po kolejnych dziesięciu minutach szukania znalazłam to KLIK (nie patrzcie na buty, są okropne, Iza założyła inne ;P). Aśka wraz z Werą pomogły mi dopasować dodatki i w końcu byłam gotowa. 
             Przez te cały czas Natalia siedziała z moją mamą w kuchni i rozmawiały. Gdy tylko wspomniałam Weronice o tym kto nas odwozi od razu spochmurniała. Szczerze nienawidziła tej kobiety, nie wiem czemu. Według mnie to bardzo miła i sympatyczna osoba. Być może dlatego, że to przez nią rozpadło się małżeństwo jej rodziców. Ja sama nie wiem jak bym zareagowała na nowego partnera lub partnerkę moich rodziców. Cieszę się, że nie jestem na jej miejscu. Moja rodzina jest szczęśliwa i kochająca.
- No to co dziewczynki jesteście gotowe? - zapytała Natalia i uśmiechnęła się promiennie.
- Taa. - odparła chłodno Weronika i przewróciła oczami.
- Jesteśmy zwarte i gotowe. Możemy już jechać? - szturchnęłam Weronikę i posłałam jej zabójcze spojrzenie. Prychnęła i odwróciła się.
- Tylko uważajcie na siebie. I bawcie się dobrze. - powiedziała mama gdy wychodziłyśmy wraz z Natalią na dwór.
            Przez całą drogę Weronika milczała. Ja próbowałam zagaić rozmowę i rozluźnić trochę atmosferę, która cały czas była napięta. W końcu dałam sobie spokój gdyż i tak nic nie wskóram. Zamiast tego zaczęłam wpatrywać się w ulicę za oknem samochodu. Po jakimś czasie i to zaczęło mnie nudzić, ale na szczęście dojechałyśmy już na miejsce i Natalia zatrzymała samochód. Weronika od razu z niego wyskoczyła jakby parzyło ja siedzenie. Ja wyszłam wolniej i o wiele spokojniej. Przeszłyśmy na drugą stronę samochodu. Natalia uchyliła okno i powiedziała
- Zadzwońcie po mnie jak będziecie chciały wrócić do domu, dobrze?
- Damy sobie radę. - odparła cierpko Weronika.
- Nie wątpię, ale...
- Ale JEDŹ już sobie stąd! - burknęła Weronika.
- Nie wiem czemu mnie tak nie lubisz, ale postaraj się dla swojego ojca mnie zaakceptować. - Natalia udała, że nie słyszała słów Weroniki.
- Dobre sobie. - zaśmiała się i dodała. - Dla mojego ojca zrobię wszystko bo go kocham, ale ciebie nie i to ci powinno wystarczyć, a teraz wybacz, ale chcę ten czas spędzić z moją przyjaciółką Izą. Papa. - prychnęła i odwróciła się.
Ja stałam i przypatrywałam się tej scenie z boku. Z oszołomienie wyrwało mnie szarpnięcie za rękaw. To Weronika ciągnęła mnie za sobą w stronę wejścia do klubu. Byłam zszokowana jej zachowaniem. Nigdy nie była taka niemiła, przynajmniej wobec mnie. Mogłaby sobie odpuścić tą wojnę z Natalią – w końcu to będzie jej macocha. Nie brzmi to jakoś szczególnie entuzjastycznie, ale zawsze jakoś brzmi.
- Możesz mi powiedzieć o co ci chodzi? - zapytałam gdy byłyśmy już w środku.
- Ale co? - odpowiedziała pytaniem.
- Noo o to jak się zachowujesz w stosunku do Natalii? - nie dawałam spokoju.
- Oj nie truj! Nie lubię jej po prostu. Myśli, że może mną rządzić. Hahahhah. Chciałaby. Takie rzeczy tylko w snach moja droga.
- Ale mogłabyś być dla niej milsza. - powiedziałam.
- A ty mogłabyś skończyć ten temat?! - zatrzymała się gwałtownie. - Daj mi spokój i nie mów mi jak mam się zachowywać wobec innych. Chodzi ci o to, żeby ich nie zranić?! Jeśli tak to nie jesteś odpowiednią osobą do tego typu kazań! - wyrzuciła z siebie.
- Oczywiście musisz to teraz wytrząsać, tak? To nie jest najlepszy czas na takie wyrzuty! - krzyknęłam roztrzęsiona.
- Skończmy lepiej ten temat jeśli chcemy się dobrze bawić. - powiedziała.
- Masz rację. - przyznałam i skierowałam swoje kroki w stronę baru.
Zamówiłyśmy po jednym drinku, a później poszłyśmy na parkiet. Tańczyłyśmy przez kolejne cztery piosenki, a gdy byłyśmy już zmęczone znów podeszłyśmy do baru zamawiając kolejnego drinka. Po jakimś czasie dosiadł się do nas jakiś chłopak.
- Heej dziewczyny. - przywitał się.
- Cześć. - odpowiedziała od razu Weronika.
Szturchnęłam ją w ramię. Co ona wyprawia. Przecież nawet go nie znamy.
- Mogę wam coś zamówić? - zapytał i ślicznie się uśmiechnął.
- Tak! - zaszczebiotała Weronika.
- Nie! - zaprzeczyłam.
- Czemu ? - zapytał chłopak.
- Bo cię nawet nie znamy? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Jestem Kacper. Miło mi was poznać. - uśmiechnął się po raz kolejny.
- Ja jestem Weronika, a to moja przyjaciółka Iza. - wtrąciła się moja przyjaciółka.
Chyba ją coś pogrzało. Ona jest nieźle walnięta. Po pierwsze ot tak gada sobie z obcym chłopakiem, zgadza się, żeby ona zamówił jej drinka, a do tego wszystkiego wciąga mnie?! O nie! Ja w to nie wchodzę, chociaż.... Kacper wydaje się być całkiem miły. Jestem nienormalna.
- No dobra. Wygraliście. - w końcu uległam ich namową i zaczęliśmy się wspólnie bawić.
          Około godziny 2 postanowiliśmy zmienić lokal. Od razu z Weroniką wyszłyśmy z klubu, a Kacper coś jeszcze tam robił. Nie przeczę byłyśmy trochę wcięte.... trochę bardziej niż trochę, ale na nogach jeszcze się trzymałyśmy. Objęłam Weronikę w pasie i ruszyłyśmy chodnikiem.
- Gdzie jest Kacper? - zapytała Weronika.
- Nie wiem, ale czy to ważne? - zaczęłam chichotać nie wiadomo z czego.
- No w sumie racja. Co robimy? - Weronika zaczęła się chwiać i złapała mnie mocniej. - Chodź przejdziemy na drugą stronę. - zaproponowała.
Bez zastanowienia zeszłyśmy z chodnika i zaczęłyśmy przechodzić przez jezdnię. Stałyśmy na środku gdy nagle się zatrzymałam.
- Powiedz mi.. dlaczego nie lubisz Natalii?
- A ty znowu o tym?! Daj se siana! Nie męcz mnie tym. - prawie krzyknęła i ruszyła dalej.
         Usłyszałam jakiś dźwięk i odwróciłam się. Przede mną jechał samochód. Jechał bardzo szybko! Stałam sparaliżowana strachem i nie mogłam się ruszyć. Ujrzałam Weronikę która biegła w moją stronę krzycząc:
- UWAŻAJ! - jej krzyk jeszcze długo rozbrzmiewał w mojej głowie. Jedyne co widziałam były olbrzymie światła, a w uszach dźwięczał mi pisk opon. Później nastała już tylko ciemność.