Oczywiście
po szkole, tak jak obiecał Łukasz poszliśmy na spacer do parku. Na
początku rozmowa nie bardzo się kleiła, ale później zaczęłam
gadać jak nakręcona. On milczał i tylko czasami potakiwał, a ja
chciałam podtrzymać rozmowę.
-Powiedz
mi, zrobiłaś to specjalnie? - zapytał tak nagle, że z wrażenia
się zatrzymałam.
-
Co zrobiłam? O czy mówisz? - nie ukrywałam zdziwienia.
-
No....chodzi mi o to, że wpadłaś na mnie na korytarzu. To był
przypadek czy celowo chciałaś się do mnie przytulić? - puścił
do mnie oko i próbował ukryć uśmiech, co nie wychodziło mu zbyt
dobrze.
Zamurowało
mnie. Oczywiście, że był to przypadek, ale jeśli powiem „nie”
to od razu pomyśli, że kłamię. Widząc moje zaskoczenie
powiedział
-
Nie masz się czego wstydzić. Od zawsze przyciągałem dziewczyny.
To pewnie przez mój charakter i wygląd. - zaśmiał się.
-
I na pewno przez swoją skromność. - dokończyłam śmiejąc się.
Tak
dobrze nam się rozmawiało, że nie zauważyłam nawet jak robi się
ciemno. Dokładnie nie wiem ile czasu trwał ten „krótki”
spacer, ale baaaardzo się przedłużył. Zrobiło się zimno i
zaczęłam dygotać. Nie chciałam jeszcze wracać bo z nim było mi
najlepiej, ale może jemu już się nudziło i chciał szybko ode
mnie uciec. Nie wiem, nie zapytałam. Nagle złapał mnie za rękę.
-
Posłuchaj, jest mi z tobą bardzo miło i chciałbym to powtórzyć,
ale nie będę miał możliwości, jeśli nie znam twojego imienia.
IDIOTKO!
Jak to możliwe, że nie podałaś mu jeszcze swojego imienia!
Wyszłam na kretynkę. „zapaść się pod ziemię, zapaść się
pod ziemię” modliłam się w myślach, ale to nie działało.
-
Izabela...nie...to znaczy ...Iza. Tak, mów do mnie Iza. - z nerwów
zaczęłam się jąkać.
-Mówisz
tak jakbyś nie była tego pewna. Ale dobrze, uwierzę ci na słowo.
- mówiąc to zaczął nachylać się w stronę mojej twarzy.
O
MATKO! On chce mnie pocałować! Co teraz? Dobra idziemy na szybki
ogień. Ja również chciałam tego pocałunku i było już blisko,
kiedy zza krzaków wyskoczył wielki buldog.....
Za
psem oczywiście wyszedł właściciel
-
Tytus do nogi! - krzyknął w stronę zwierzaka. - Przepraszam was za
niego. Zerwał smycz, ale nie jest groźny. Tylko czasami lubi
poszczekać. - zwrócił się do nas.
„Lubi
poszczekać, też mi wymówka, a może ja lubię pocałować mega
przystojniaka. Takiego potwora trzyma się na łańcuchu!”
krzyczałam w myślach, ale głośno powiedziałam:
-
Nic się nie stało. Przemiły zwierzak.
Gdy
odszedł „przemiły zwierzak” i jego właściciel atmosfera
opadła, więc nie dokończyliśmy tego co zaczęliśmy, ale
przynajmniej Łukasz dał mi swój numer telefonu, a to już jest
coś. Kiedy wracałam do domu uśmiechałam się sama do siebie i wciąż spoglądałam na małą karteczkę na której widniał numer do Łukasza. "Cieszmy się z małych rzeczy, bo wzór na szczęście w nich zapisany jest!" śpiewałam w myślach, wchodząc do swojego pokoju. Tego wieczoru długo nie mogłam zasnąć odtwarzając wciąż na nowo i na nowo tę romantyczną scenę.
***
No i jest rozdział drugi. Mamy nadzieję, że się wam spodoba. Piszcie komentarze, wyrażajcie swoją opinię, żebyśmy wiedziały, że mamy dla kogo pisać :)
Ania i Jula

Fajny styl pisarski. Gdyby nie moja fascynacja do książek nie przeczytałabym nawet tytułu ale jak się okazało było warto. wasza internetowa ksiazka jest nawet ciekawsza od ,,domu nocy,, GRATULACJE.ale musicie popracować nad słownictwem. musicie go urozmaicić
OdpowiedzUsuńNie jesteśmy zawodowymi pisarkami :) Ale miło, że ci się podoba :)
OdpowiedzUsuń~ Danger