W
ciągu ostatnich kilku tygodni regularnie wychodziłam gdzieś z
Łukaszem. Zapraszał mnie do kina, do parku, w różne miejsca, w
których lubi przebywać. Koleżanki wciąż mnie pytały czy
jesteśmy już parą, a ja nie wiedziałam co im odpowiadać.
Zachowywaliśmy się jak para, ale on nigdy nie spytał mnie o
chodzenie. Mimo to czuliśmy się w swoim towarzystwie jak ryby w
wodzie. Przez telefon potrafiliśmy gadać po kilka godzin i
ciągle było o czym gadać. Pamiętam jak raz byliśmy na festynie.
Było wtedy wietrznie, a ja jak zwykle ubrałam się za lekko. Było
mi potwornie zimno, a on zdjął swoją kurtkę i mi ją oddał choć
później to jemu było zimno.
-
Cieplej ci już? - spytał.
-
Tak, ale teraz to ty marzniesz. Widzę to! - powiedziałam pewnym
siebie siebie głosem.
-
Kiedy jestem z tobą zawsze jest mi gorąco, to ty tak na mnie
działasz. - powiedziawszy to przysunął się bliżej mnie i objął
w pasie.
Zrobiło
mi się wtedy bardzo miło, ale to były tylko tanie chwyty na, które
zwykle lecą dziewczyny. Przyznaję, wtedy też na to poleciałam..
Tak, byłam taka głupia, ale myślałam, że on jest inny niż
reszta chłopaków w jego wieku.
-
Nie przesadzaj. Na pewno tak nie myślisz. - udawałam obrażoną.
-
Jak mam ci to udowodnić? - nie dawał za wygraną?
-
Nie wiem. Sam pomyśl, może coś wymyślisz.
Wtedy
pierwszy raz mnie pocałował. To był prawdziwy pocałunek, a ja go
odwzajemniłam. Był to jeden z wielu momentów, kiedy było mi z nim
naprawdę dobrze. Być może on czuł do mnie to samo, to co ja
czułam w tamtej chwili. Tego nie wiem i zapewne nigdy się nie
dowiem.
-
To ci wystarczy czy potrzebujesz jeszcze jakiegoś dowodu?
Nie
odpowiedziałam, ale moje spojrzenie wyjaśniło mu wszystko.
-
Może już wracajmy, bo mi się tu przeziębisz. - powiedział z
troską w głosie.
- A co martwisz się o mnie? - zapytałam i przytuliłam się do niego.
- A co martwisz się o mnie? - zapytałam i przytuliłam się do niego.
-Tak,
martwię się. Wracajmy już. Wziął mnie pod rękę i zaprowadził
do samochodu.
Przyznaję,
w samochodzie było naprawdę ciepło, lepiej niż na zewnątrz.
-
Cieplej ci? - zapytał od razu.
-
Tak, dziękuję. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
Łukasz...był
wtedy częścią mojego życia, bez niego nie wyobrażałam sobie
niczego, ale los chciał dla mnie ..dla „nas”, jeśli w ogóle
było jakieś „nas” inaczej.
-
Łukasz...chciałam ci powiedzieć, że......- „....że cię
kocham!” mów idiotko, wykrzycz to wreszcie!, niech wie co do niego
czujesz. - stchórzyłam, nie powiem mu tego, nie teraz nie w tej
chwili. Poczekam na lepszy moment.
-
Tak? Chciałaś coś powiedzieć? - dopytywał się Łukasz.
-
Chciałam ci podziękować za dzisiaj. - odpowiedziałam zamiast
tego.
-
Nie ma sprawy. Było mi bardzo miło.
Lepszy
moment nigdy nie nadszedł. Teraz żałuję, że mu tego nie
powiedziałam. Ciekawe co by odpowiedział?
***
No i jest rozdział 4 :) Mamy nadzieję, że przypadnie wam do gustu. Nie wiem teraz kiedy dodam kolejny, ponieważ czeka mnie ciężki tydzień. Próby na zakończenie roku, a do tego jeszcze ból gardła :( Z Anią pewnie lepiej więc liczę na nią, że coś wymyśli ;P
Jula ;D

Dzięki, twój też jest super, właśnie czytałam, polecę znajomym :)
OdpowiedzUsuń