Pac-Man Pinky

♥Aktualności♥

PRZEPRASZAM WAS NAJMOCNIEJ!!!
ALE NIE KORZYSTAJCIE ZE SPISU TREŚCI BO JEST POMYLONY I ŹLE PONUMEROWANY >.<
~ DANGER

P.S NOWI CZYTELNICY PO PRZECZYTANIU 18 ROZDZIAŁU NIECH WCHODZĄ W ZAKŁADKĘ "ZAGUBIONY ROZDZIAŁ 19"

niedziela, 22 lipca 2012

Rozdział 14


Stałam na klifie i zastanawiałam się nad życiem. "Najtrudniej zrobić, ten pierwszy krok, a później już leci myślałam, koniec z tym. To już koniec" Z moich rozmyślań wyrwał mnie czyjś krzyk. Obróciłam się i ujrzałam Kubę. Krzyczał coś do mnie, nie wiem co. Być może próbował mnie powstrzymać,ale było z późno....już za późno. Oderwałam się nogami od ziemi, a następnym co widziałam było niebo, ocean i mnóstwo wody pośród mnie...
Ze snu wyrwał mnie mój własny krzyk...
Otworzyłam powoli i niechętnie oczy. Widzę mój pokój, ściany, biurko i szafy ... jakie szczęście , że to tylko sen .. a może ten sen coś chce mi przekazać ? A jeżeli ja tak zrobię ? Możliwe ... ostatnio samobójstwo chodzi mi po głowie . Mam tego wszystkiego dość . Tego całego życia ! Tylko jak ja mam to zrobić skoro Kuba nie chce dać mi spokoju i nie odstępuje mnie na krok ? Ja nie mogę z nim być . Nie chcę przeżywać kolejnego zawodu miłosnego. Znam go dopiero od dwóch tygodni. Tamtego dupka nadal nie spotkałam. Nie wiem co się z nim dzieje i mało mnie to interesuje. Zerwałam z nim. Żałuję, że zrobiłam to przez SMS-a, ale już od dwóch tygodni nie miałam z nim żadnego kontaktu, a on nawet nie spotkał się ze mną, aby porozmawiać i wszystko sobie wyjaśnić. Olewał mnie, więc ja olewałam jego. W tamtym czasie wszyscy mnie wspierali: ciocia, Weronika, Dawida – bardzo tego potrzebowałam, gdyby nie oni już nie byłoby mnie na tym świecie... Po tym co powiedział mi Kuba, powinno mi przejść, powinnam od razu zapomnieć o Aleksie, ale nie przeszło, nie zapomniałam o nim. Kochałam go, kochałam go jak cholera, każda cząstka mnie, aż krzyczała, ponieważ jego nie było o bok. Czułam przeszywający ból na całym ciele, było tak jakbym zaraz miała rozpaść się na milion kawałków i nikt nie mógłby mnie z powrotem poskładać w całość. Bolała mnie głowa, ręce, całe ciało mnie bolało. W tamtej chwili pragnęłam tylko spokoju i ukojenia, ale nikt nie mógł mi tego dać. Podniosłam się z łóżka i wstałam, uderzyła mnie kolejna fala bólu – tym razem potężniejsza. Upadłam na kolana. Wyłam z bólu i krzyczałam. Z kolan opadłam na plecy. Zaczęłam wić się na podłodze, próbując złagodzić ten przerażający ból. Płakałam, krzyczałam, wołałam o pomoc. Nikogo nie było w pobliżu. Nikt mnie nie słyszał. Nikt nie mógł mi pomóc. Ostatnim co zapamiętałam była ciemność. Gęsta i nieprzenikniona. Niebezpieczna, złowroga, ale uspokajająca, łagodząca ból. Tak, ona łagodziła mój ból. Pomagała.....
Obudził mnie rumor i hałas pikających urządzeń. Powoli otworzyłam jedno oko, później drugie. Czułam ból głowy...znowu. Podniosłam rękę, aby złapać się za głowę, ale nie mogłam ruszyć ręką. Podtrzymywały ją jakiś poskręcane kabelki, rurki. Nie wiem co to było. Ktoś wypowiedział moje imię. Odwróciłam twarz w stronę skąd dobiegał głos. Na krześle przy moim łóżku siedziała ciocia Asia.
- G-gdzie ja j-jestem? - wyszeptałam.
- W szpitalu kochanie, ale już wszystko w porządku. Już nic ci nie grozi. Odpoczywaj słońce. Odpoczywaj. - powiedziała ciocia i pogładziła mnie po włosach.
- C-co się s-stało? - nadal nie rozumiałam tego co do mnie mówiła. Jaki szpital? Jacy lekarze? O co jej chodzi?
- Nie wiem. Znalazłam cię w pokoju. Chyba zemdlałaś. Leżałaś na podłodze i byłaś nieprzytomna. - mówiła – Myślałam, że....że – głos jej się załamał. Wiedziałam co chciała powiedzieć i przerażała mnie myśl, że sama myślałam o śmierci, że chciałam zakończyć moje nędzne życie. Ale czy moja śmierć coś by zmieniła? Zrujnowałabym jedynie życie moich bliskich. Samobójstwo jest jedynie przejawem egoizmu. Nie myśli się wtedy o innych, o tym co oni będą później czuć. Myślisz tylko o sobie, o tym, że zaraz skrócisz swoje cierpienie, że będzie lepiej, ale nie dla innych. Wtedy oni będą cierpieć za nasz egoizm.
- Nie umrę. - powiedziałam. - Słyszysz ciociu? Nie umrę! - zaczęłam krzyczeć na przemian płacząc. - Nie umrę. - szepnęłam i opadłam na poduszki.
- Izuś.. już spokojnie, uspokój się. Nie krzycz, nie płacz. Słyszę, kochanie słyszę dobrze. Ale uspokój się już. Musisz teraz dużo odpoczywać. Prześpij się, a ja pójdę porozmawiać z lekarzem.
Wyszła, a ja nadal płakałam. Nie mogłam się opanować, nie mogłam też zasnąć. Zaczęłam się rozglądać po sali. Białe płytki na podłodze, białe ściany, białe szafki. Wszystko co się tutaj znajdowało było białe. Wszystko, każdy centymetr kwadratowy tego pokoju skąpany był w bieli. Nie wiem po co. Ta biel jest równie przytłaczająca co czarny. Nie ma tu nic kolorowego. Nie podoba mi się to miejsce, ale nie mnie było wybierać salę. Muszę powiedzieć o tym cioci. Niech przyniesie mi tutaj coś kolorowego. Ciekawe jak długo będę tu przebywać. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Ujrzałam w nich Weronikę. Niosła kwiaty. Cudownie, będzie coś kolorowego. Moja kochana Weronika.
- Nie przeszkadzam ci? Twoja ciocia mówiła, że śpisz. - usiadła na stołku przy łóżku.
- Nie. Wcale nie spałam, nie mogłam zasnąć. Cieszę się, że przyszłaś. - powiedziałam i wyciągnęłam ręce po kwiaty – To dla mnie?
- Tak. Dla ciebie, poczekaj pójdę po wazon.
Zatrzymałam ją. Nie chciałam, żeby teraz wychodziła. Potrzebowałam towarzystwa. Drzwi znów się otworzyły. Do oczu cisnęły mi się łzy. Spodziewałam się każdego, ale o nim nie pomyślałam.

                                ***
Hej. To już 14 rozdział. I dopiero teraz rozkręca się akcja. Na kolejne nie będziecie musiały długo czekać. Mam już napisane kolejne rozdziały do przodu. Jestem w połowie 18. Na razie nie będę wam zdradzać szczegółów, szykuje się dużo emocji. 
Pozdrawiamy Jabłko w Kropki i Marchewka w Paski. 



1 komentarz: