Pac-Man Pinky

♥Aktualności♥

PRZEPRASZAM WAS NAJMOCNIEJ!!!
ALE NIE KORZYSTAJCIE ZE SPISU TREŚCI BO JEST POMYLONY I ŹLE PONUMEROWANY >.<
~ DANGER

P.S NOWI CZYTELNICY PO PRZECZYTANIU 18 ROZDZIAŁU NIECH WCHODZĄ W ZAKŁADKĘ "ZAGUBIONY ROZDZIAŁ 19"

wtorek, 2 października 2012

Rozdział 23


Święta zbliżały się wielkimi krokami. Była połowa października, a moja mama już zaczynała gotować. „Będzie tak jak w zeszłym roku, znów na ostatnią chwilę” - zawsze to powtarzała, a jak zwykle wszystko było gotowe miesiąc przed czasem, ale dla mojej mamy to było „na ostatnią chwilę” Mama bardzo się ucieszyła kiedy powiedziałam jej, że odnawiam znajomości z Weroniką i Dawidem, nawet zapowiedziała mi, że jeśli chcę to mogę ich zaprosić na Wigilię.
- Oj nie przesadzaj mamo! Weronika przyjechała spędzić święta z tatą. Dawno się nie widzieli, nie mogę jej zaprosić. - powiedziałam od razu. „ Pewnie i tak by się nie zgodziła” - dopowiedziałam w myślach.
Weronika przyjeżdża w poniedziałek przed świętami i wtedy mamy się spotkać. Zaczęłam nawet ćwiczyć przed lustrem co jej powiem.. Układałam całe monologi, aż pewnego dnia nakryła mnie mama ..
- Izka, co ty? Mówisz do siebie? Czy rozmawiasz z niewidzialnym znajomym? Może masz gorączkę co? - zaczęła się śmiać. - Idziesz ze mną na zakupy? Chcę już teraz kupić prezenty bo potem może już nie być.. wiesz jak to jest.. gorączka zakupów ogarnia każdego. Idziesz? - dopowiedziała.
- Mamo oszalałaś?! Święta są za półtora miesiąca to po pierwsze. Po drugie każdy NORMALNY człowiek zakupy zaczyna robić w listopadzie, po trzecie prezenty świąteczne dostępne są do końca grudnia! A po czwarte i ostatnie zawsze robisz wielkie zamieszanie z powodu głupich świąt, zawsze musisz robić wszystko z wyprzedzeniem „bo nigdy nie zdążasz” a i tak zawsze wszystko jest gotowe miesiąc przed! To staje się irytujące, że już dzień po zakończeniu jednych świąt planujesz te kolejne które są za rok mamo! Chociaż raz mogłabyś dać sobie spokój, wiesz? I w ogóle dlaczego ty nigdy nie pukasz jak wchodzisz do mnie, co?! - wykrzyknęłam i zatrzasnęłam jej drzwi przed nosem.
Nie chciałam jej tego powiedzieć, nie chciałam zrobić jej przykrości, ale wszystko we mnie wybuchło. Ciągle denerwuje się na myśl o spotkaniu z Werą, od tygodnia planuje co jej powiem, nadal tęsknię za Alexem i dołuje mnie to, że ja święta spędzę z całą rodziną, a rodzice Alexa będą go opłakiwać. Mama nie umie tego zrozumieć i tylko pogarsza całą sprawę. Z tej bezsilności zaczęłam rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Do drzwi dobijała się mama! Teraz pamięta o pukaniu!
- Odejdź sobie! Daj mi spokój! - krzyknęłam i zanurzyłam twarz w poduszki. Pukanie ustało … na jakiś czas!
Obudziłam się za dziesięć dziewiąta. Nie idę do szkoły. Powiem mamie, że źle się czuję czy coś.. A właśnie! Mama! Muszę ją przeprosić za wczoraj.. niepotrzebnie tak na nią krzyczałam. Pewnie jeszcze śpi więc nie będę jej budzić. Zamiast tego zrobię jej przeprosinowe śniadanko do łóżka. Nie zawracałam sobie głowy ubiorem i w samej piżamie pobiegłam do kuchni. Wyjęłam z szafek wszystko czego potrzebowałam do zrobienia naleśników : mąkę, mleko, jajka. Wyjęłam także miód i banany. Rozrobiłam ciasto i wlałam na patelnie. Po kilku minutach miałam już niezły stosik, który obficie polałam miodem i obłożyłam bananami. Do szklanki nalałam soku. Wszystko ułożyłam na tacy i zaniosłam do sypialni rodziców. Sam zapach wystarczył, aby mama się obudziła. Przetarła zaspane oczy i spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
- Dziś są moje urodziny czy to jakaś specjalna okazja? Zapomniałam o czymś? - zapytała i oparła się o poduszki.
- Niee. To specjalne śniadanie dla najlepszej mamy. I też takie trochę przeprosinowe za wczoraj. - odpowiedziałam.
- A co było wczoraj? - zapytała niewinnie.
- Oj mamo. Nie udawaj, że nie pamiętasz.. nie powinnam tak na ciebie krzyczeć. Przepraszam.
- Ja już zapomniałam. Przynieś sobie talerz bo sama tego wszystkiego nie zjem.
- Miałam nadzieję, że to powiesz. - zaczęłam wyciągać z kieszeń szlafroka sztućce i szklankę na sok. - Wiesz, te ogromne kieszenie wreszcie się do czegoś przydają.
Usiadłam obok mamy i razem zjadłyśmy przepyszne naleśniki. Muszę przyznać, że świetnie gotuję xd. Postanowiłyśmy z mamą zrobić sobie dzień leniuchowania. Leżałyśmy przed telewizorem w szlafrokach z nie ogarem na twarzach i włosach jedząc pizzę, którą wcześniej zamówiłyśmy. Było odjazdowo. Później przeniosłyśmy się do salonu, aby poczytać. Ja zaczęłam czytać nową książkę, a mama jakieś czasopismo. O czwartej wrócił tata.
- Co jest na obiad? - wykrzyknął wchodząc do domu.
- Pizza! Weź sobie, jest w kuchni! - odkrzyknęła mama.
W kuchni zastał pobojowisko.. nie chciało nam się zmywać ani nic, a ja nie posprzątałam po gotowaniu.
- Co tam się stało? - zdziwienie ojca ciągle rosło.
- Leniuchowałyśmy. - odparłam podchodząc do taty.
- Iza? Dlaczego nadal jesteś w piżamie? O matko! Basiu! Co si się stało?!
Nie chciało mi się już tam stać, więc wróciłam na kanapę. Książkę odłożyłam na bok – nie mogłam się skupić. Znów zaczęłam martwić się rozmową z Weroniką, muszę przyznać, będzie ciężko...


                                                                        ***
Czytacie? Jak tak to fajnie. Rozdział jest głupi, do niczego nie prowadzi i wgl beznadziejny. Ogólnie cała ta historia jest taka trochę teraz pogmatwana. Wraz z Marchewką postanowiłyśmy, że do pewnego momentu będzie część I, a później zacznie się część II, w której wszystko się zmieni. Rozdziały będą o wiele dłuższe.. bardzo długie będą bo te są krótkie. Doją nowi bohaterzy, obecni zejdą na margines i będą się pojawiać dość rzadko. Zmienimy wszystko, w końcu to będzie dorosłe życie Izy! Więcej wam nie zdradzę. ;PP
życzę miłego czytania, miłego komentowania i miłej nauki w szkole ;)

3 komentarze:

  1. Fajnie piszesz. Podoba mi się to opowiadanie. Ciekawi mnie ta druga część, o której napisałaś. Poinformuj mnie o nn jakbyś mogła. ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. cudny blog przeczytałam go całego naraz, nie mogłam się oderwać i nie mogę się doczekać co będzie dalej;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetmy blog. Świetna opowiesc. Nie mogę diczekac się więcej. Pomyślcie tez może o wydaniu papierowym.

    OdpowiedzUsuń