Pac-Man Pinky

♥Aktualności♥

PRZEPRASZAM WAS NAJMOCNIEJ!!!
ALE NIE KORZYSTAJCIE ZE SPISU TREŚCI BO JEST POMYLONY I ŹLE PONUMEROWANY >.<
~ DANGER

P.S NOWI CZYTELNICY PO PRZECZYTANIU 18 ROZDZIAŁU NIECH WCHODZĄ W ZAKŁADKĘ "ZAGUBIONY ROZDZIAŁ 19"

środa, 31 października 2012

Rozdział 25

23 grudnia, dzień przed Wigilią
Ubrałam się w moje najlepsze wyjściowe ciuchy KLIK. Potrzebne rzeczy zapakowałam do torebki i zeszłam na dół po schodach.
- Jak ty ślicznie wyglądasz. - zachwycała się mama – Tylko nie zapomnij zadzwonić od razu jak dojedziesz na miejsce.
- Dziękuję mamo, mówiłam ci przecież, że to Dawid po mnie przyjeżdża i razem jedziemy do domu Weroniki. Nie musisz się martwić. - zapewniłam mamę po czym poprawiłam makijaż.
- Mamo, u mnie w pokoju są prezenty dla Kuby i Emilki, więc zrób tak, żeby tam nie wchodzili, okej? - poinformowałam mamę i cmoknęłam do lustra, aby dokładnie rozprowadzić szminkę na ustach.
- Dobrze, dobrze. Idź już, bo Dawid właśnie przyjechał.
Spojrzałam w okno i rzeczywiście zobaczyłam samochód Dawida. Szczęściarz z niego. Niedawno skończył 18 lat i zdał prawko za pierwszym razem. Ja niestety muszę jeszcze poczekać.
- Hej Dawid. - przywitałam się wsiadając do auta. - Brrrrr, jak tu zimno, weź włącz ogrzewanie.
- Hej, hej. Zapnij pasy. - zażądał i wbił wzrok w jezdnię.
- Jaki odpowiedzialny kierowca. - zakpiłam, ale grzecznie się zapięłam.
Otworzyłam torebkę i wyciągnęłam z niej małe lusterko, przecież musiałam poprawić włosy.
- Mogłabyś wziąć to pudełko z tylnego siedzenia? Kupiłem Weronice, ale nie wiem czy jej się spodoba. Zobaczysz ? - rzekł nie spuszczając wzroku z jezdni.
Od razu się odwróciłam wykonując przy tym dziwne wygibasy i karkołomne pozycje, ale w końcu udało mi się dosięgnąć pudełka. Otworzyłam je i moim oczom ukazał się piękny naszyjnik. Cudo wysadzane diamentami Swarovskiego.
- Śliczne. Boskie! Spodoba jej się na bank! - wyraziłam swoje zdanie. - Dla mnie też masz coś takiego? - nie mogłam powstrzymać ciekawości.
- Nie powiem. - zrobiła tajemniczą minę co tylko podsyciło moją ciekawość.
- Spójrz, jesteśmy na miejscu. - powiedział nagle.
Zaparkował samochód na bardzo obszernym parkingu, a kiedy wysiadł przeszedł na drugą stronę samochodu i otworzył mi drzwi. Cóż za dżentelmen. Weronika musiał nas widzieć, ponieważ wyszła nas przywitać. Kiedy wymieniliśmy uściski udaliśmy się za nią do domu jej ojca. Dopiero wtedy mogłam przyjrzeć się w co była ubrana KLIK. Wyglądała zabójczo.
- Ale ślicznie wyglądasz! Cudowna ta sukienka! - wykrzyknęłam od razu.
- Ty też niczego sobie. - pochwaliła mnie. Dawid stał i patrzy to na mnie to na Weronikę.
- Obie wyglądacie ślicznie, naprawdę! Słowo harcerza! - przysiągł Dawid.
- Ty nigdy nie byłeś harcerzem. - zaśmiała się Weronika.
Po tej krótkiej wymianie zdań przeszliśmy do salonu. Ściany były w kolorze czekoladowego brązu, a podłoga była wyłożona panelami w tym samy odcieniu. W rogu pomieszczenia stała narożna kremowa kanapa, która idealnie pasowała do wnętrza. Na samym środku stał wielki stół, który prawie uginała się pod ciężarem smakołyków. Jednak tym co przykuwało wzrok była ogromna choinka przystrojona do granic możliwości. Wokół roztaczał się zapach świerkowych igieł i potraw. Było po prostu fantastycznie. Z wrażenia odebrało mi mowę i tylko stałam wpatrując się po kolei, w każdy szczegół KLIK (trochę inaczej, ale to jest śliczne *.* musiałam dodać).
- Witajcie w moich skromnych progach. Mam nadzieję, że się wam tu podoba .
- Twój dom jest śliczny. - powiedziałam bez chwili zastanowienia.
- To jest dom mojego ojca, ale dziękuję. - sprostowała.
- Ach tak... Przepraszam. A gdzie jest twój tato? - zapytałam zażenowana.
- Jest na przed Wigilijnej kolacji u rodziny swojej narzeczonej. Powiedział, że Wigilię spędzimy we trójkę, więc wcześniej pojechali do jej rodziców. Cały dom jest tylko dla nas.
We trójkę usiedliśmy na kanapie. Długo rozmawialiśmy. Dowiedziałam się m.in., że Dawid ma zamiar iść na studia sportowe czy coś tam. Cieszę się, że każdy z nas ma własne plany na przyszłość, ale smuci mnie fakt, że rzadko będziemy się widywać. Weronika wyjeżdża do Anglii, Dawid do Niemiec, a ja być może do Paryża. Nasze drogi się rozejdą, ale mam nadzieję, że nie zapomnimy o sobie nawzajem. Rozmawiałam chwilę na osobności z Weroniką i powiedziała mi, że mimo tego co czuje do Dawida nie wrócą do siebie. Pierwszym powodem ku temu są studia, a drugim są kilometry, które będą ich dzielić. Przyznałam jej rację, ale ciągle nie tracę nadziei, że kiedyś im się uda. Spędziliśmy razem bardzo miły wieczór i żal było mi ich opuszczać, ale byłam wykończona i chciałam wrócić do domu, więc zadzwoniłam po Tomka, pożegnałam się z przyjaciółmi i wróciłam do domu. W drodze usnęłam i brat musiał mnie wnosić do pokoju.

Obudziły mnie hałasy dobiegające z dołu. Wszyscy krzątali się po całym domu. Spojrzałam na zegarek. Była 10 rano i już mama zaczęła misję- Święta. Przewróciłam się na drugi bok, ale nie dane było mi zasnąć, ponieważ do pokoju wbiegł Kubuś, a zaraz za nim mała Emilka. Zaczęli skakać po moim łóżku i wykrzykiwać moje imię. Zakryłam głowę poduszką, ale nawet to nic nie dało. Odpędziłam maluchy i zwlokłam się z łóżka. Poszłam do łazienki i jako tako się ogarnęłam. Następnie udałam się do kuchni na śniadanie. Tam już piętrzyły się najróżniejsze dania na wieczór. Była kutia, na talerzach leżały uszka do barszczu, a lodówce znajdował się karp. Skubnęłam wszystkiego po trochu i wyjadałam połowę uszek. Jeśli mama się dowie to mnie zabije, więc uciekłam z kuchni i w razie czego zwalę wszystko na Tomka.
- Iza! Mogłabyś mi pomóc? Chodź tutaj. Trzeba nakryć do stołu. - usłyszałam wołanie Leny.
- Już idę! - odkrzyknęłam i ruszyłam w kierunku salonu. Moja najstarsza siostra męczyła się z obrusem, a Kamila z Tomkiem i maluchami ubierali choinkę.
- Choinka na pewno będzie wyglądała ślicznie. - pochwaliłam ich pracę.
- Izia teź wygląda ślićnie. - odezwała się mała Emilka.
- Oooo dziękuję kochanie. - złapałam ją w ramiona i zakręciłam się z nią wokół własnej osi, całując ją w policzek.
Nagle poczułam wibrację w kieszeni co oznaczało, że dostałam SMS-a. Postawiłam małą na podłodze i wyjęłam telefon. Dostałam życzenia świąteczne od Weroniki, koleżanek ze szkoły i..... od Kuby? To miło z jego strony, że o mnie pamięta. Szybko mu odpisałam i zaczęłam odpisywać na kolejne życzenia. Następnie pochłonął mnie wir pracy, ponieważ pomagałam mamie.
***

Jak nic, przytyłam z 5kilo, aby tradycji stało się za dość spróbowałam wszystkich dwunastu potraw i kilka z nich próbowałam po kilka razy. Jak ja to wszystko zrzucę.
- Spójrz na mnie! Jak pozwoliłaś abym doprowadziła się do takiego stanu! - złapałam się za fałdkę na brzuchu i spojrzałam z wyrzutem na Aśkę. O niej lepiej nie mówić. Była w ósmym miesiącu i wyglądała jakby połknęła dorodnego arbuza.
- Chudzinko lepiej zrób dla mnie miejsce i się posuń. Wyglądam jak słonica a ty jak kartka papieru. Wcale nie przytyłaś za to ja się chyba załamię. Wszystkie spodnie są dla mnie za małe – i to te dla ciężarnych! Rozumiesz to?! Muszę chodzić w dresach XXL a i tak są przyciasne. Ile to dziecko może warzyć??
- Nie przesadzaj, co? Ja urodziłam dwójkę i się trzymam, a do tego mam idealną figurę. - powiedziała Lena wchodząc do kuchni.
- Jakaś ty skromna. - zakpiłam i zwróciłam się do Asi. - A w ogóle to będzie chłopiec czy dziewczynka?
- Nie wiemy. Postanowiliśmy z Pawłem, że to będzie niespodzianka, ale chciałabym dziewczynkę. Paweł woli syna, ale zobaczymy jak to będzie.
- Masz już jakieś pomysły na imiona? - zapytałam zaciekawiona.
- Dla dziewczynki Gabrysia, a dla chłopca Mikołaj. - odpowiedziała.
- Ładnie. Podobają mi się ;) . - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
W tej chwili zadzwonił mój telefon. Wstałam z kanapy z kanapy i ruszyłam z mojego pokoju.
- Tak słucham? - potwierdziłam swoja obecność.
- No hej Miśka! - usłyszałam znajomy głos Weroniki.
- No co tam ? - zapytałam i usiadłam wygodnie na łóżku.
- Jest dziś imprezka. Taka sylwestrowa. Znajoma dała mi znać. W klubie WildEndClub dziś o 19. Wbijać po ciebie? - zdała mi relację.
- Ahaha. To ten nowy? No spoko. Przyjedź wcześniej, pomożesz mi się ubrać. - zgodziłam się. - Dawid też będzie? - dodałam.
- Niee. Powiedział, że nie ma czasu czy coś... Przyjadę z Natalią -,- Ubzdurała sobie, że będzie się ze mną przyjaźnić. Też mi coś. - prychnęłam do słuchawki.
Oczywiście mówiła o narzeczonej swojego ojca, nie lubiła jej. Ja nie miałam okazji jej poznać, ale od Weroniki nasłuchałam się o niej samych najgorszych rzeczy.
- Może nie będzie, aż tak źle. - pocieszyłam ją.
- Ty mi lepiej nie mów co będzie dobrze, a co nie. Dobra bo popsuję sobie humor. Do zobaczenia wieczorem! Ściskam i całuję! Paaa! - pożegnała się.
Rozłączyła się zanim zdążyłam odpowiedzieć. 

                                                                 ***
Długi nudny i wgl .. -,- nie jestem z niego zadowolona... NUDNY ! ! strasznie, ale już w kolejnym podkręcę trochę akcję.. A tak w sumie to nie wiem co tu jeszcze pisać .. cała ta historia.. no cóż, według mnie nie jest wcale fajna.. nie wiem jak wy uważacie, ale mi osobiście się nie podoba. Nie mam pomysłów, wena mi ucieka coraz częściej, a poza tym mam dużo nauki, dużo wszystkiego i zero chęci na nic... Dobra skończyłam. Piszcie co sądzicie. Co wam się podoba a co nie. Przyjmę każdą krytykę. 
Jabłko w Kropki. ;P

3 komentarze:

  1. Mi osobiście zarówno rozdział jak i cała ta historia bardzo się podoba. I oczywiście czekam z niecierpliwością na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przestawaj pisac. Ta historia całkowicie mnie wciągneła. Nie mogę się doczekac co dalej będzie się działo z Izą i jej życiem.

    OdpowiedzUsuń