Pac-Man Pinky

♥Aktualności♥

PRZEPRASZAM WAS NAJMOCNIEJ!!!
ALE NIE KORZYSTAJCIE ZE SPISU TREŚCI BO JEST POMYLONY I ŹLE PONUMEROWANY >.<
~ DANGER

P.S NOWI CZYTELNICY PO PRZECZYTANIU 18 ROZDZIAŁU NIECH WCHODZĄ W ZAKŁADKĘ "ZAGUBIONY ROZDZIAŁ 19"

niedziela, 22 lipca 2012

Rozdział 17


       Obudziłam się z okropnym bólem głowy. Co noc miałam koszmary. Bałam się każdego najmniejszego cienia. Minęły zaledwie 3dni, a dla mnie trwało to jak 3lata. To było nie do zniesienia. Wmawiałam sobie, że to tylko sen, że to okrutna wyobraźnia spłatała mi figla. Lecz to nie była wyobraźnia. To działo się naprawdę. Ciało Alexa znaleziono następnego dnia po tym...po tym jak skoczył. Dziś miał odbyć się pogrzeb. Nie wiem czy to wytrzymam, ale muszę tam być. Chcę go pożegnać, choć wiem, że to nie będzie dla mnie łatwe. To nie będzie łatwe dla wszystkich. Muszę to przetrwać. Tylko raz odwiedziłam dom rodziców Alexa. Jego mama jest w totalnej rozsypce. Ciągle musi przyjmować środki uspokajające. Jego ojciec także sobie nie radzi, ale nie chce tego pokazać żonie. Moi rodzice mają przyjechać. Chcą zabrać mnie do Polski i oddać w ręce psychologów. Nie wiem czy to zniosę. Będę musiała. Nie chcę opuszczać Hiszpanii, ale tutaj wszystko przypomina mi Alexa. To boli i jest nie do wytrzymania. Gdy już wrócę do Polski zmieniam szkołę. Rodzice na pewno się zgodzą. Nie wiem ile jeszcze dni spędzę tutaj...Rodzice na pewno będą chcieli zabrać mnie od razu po pogrzebie. Chyba się na to zgodzę.
Zaczęłam powoli się ubierać i zeszłam na śniadanie. Przez ostatnie dni zachowywałam się jakbym była w amoku. Jadłam rano, później przychodziła do mnie Weronika z Dawidem. Następnie obiad i trochę czasu dla mnie. Zazwyczaj wtedy płakałam albo spałam, czasami jedno i drugie. Po kolacji szłam się myć, a później szłam spać. Codzienna rutyna. Codzienne cierpienie. Szara rzeczywistość. Tu nie ma miejsca na księcia z bajki i długowłosą księżniczkę zamkniętą w wieży! Taki jest świat, okrutny świat w którym wszystko jest możliwe. Coś się kończy, coś się zaczyna. Śmierć przeplata się z życiem. Ktoś umiera ktoś się rodzi. Być może miliony kilometrów stąd lub na innym kontynencie właśnie urodziło się dziecko.
Chciałam zacząć nowe życie. Z nowymi przyjaciółmi. Wszystko miało być piękne. To życie miało być lepsze, a jest jeszcze gorsze od poprzedniego. Znowu muszę zacząć wszystko od początku. Ciocia powiedziała, że powinna zerwać stare znajomości, przyjaźnie...wiem, że to nie będzie łatwe, ale muszę. Kocham moich przyjaciół. Weronika jest dla mnie jak siostra, a Dawid i Kuba są dla mnie braćmi, ale już niedługo zerwę z nimi wszelki kontakt, dla nich przestanę istnieć. Będzie tak jakbym wcale się nie urodziła.
- Izuś. Twoi rodzice przyjechali. - zawołała z dołu ciocia.
Nie odpowiedziałam. Nie miałam potrzeby. Po prostu zwlokłam się ze schodów i wpadłam prosto w ramiona mamy. Nie mogłam powstrzymać łez i zaczęłam szlochać w jej bluzkę. Mama objęła mnie mocniej i zaczęła głaskać mnie po włosach. Nie mówiła „będzie dobrze” bo przecież sama wiedziała, że nie będzie. Nic nie mówiła. Stała tak po prostu, obejmowała mnie. Do niej dołączył tata. Po dłuższej chwili wszyscy przeszliśmy do salonu. Usiadłam pośrodku rodziców. Zrzuciłam z nóg buty i podciągnęłam kolana pod brodę. Niewiele mówiłam. Tylko przytakiwałam lub używałam zdawkowych „tak” lub „nie”.
- Córeczko....mam nadzieję, że nie będziesz nam nic utrudniać. W Polsce załatwiłam już dla ciebie świetnych psychologów...... Pomogą ci. Nie zrozum mnie źle. Ja chcę dla ciebie jak najlepiej, więc dla swojego własnego dobra.....chciałabym, abyś więcej tu nie przyjeżdżała.
- Dobrze mamo. Postanowiłam także, że .….. - urwałam, ponieważ w gardle pojawiła mi się ogromna gula – postanowiłam, że zerwę wszystkie moje znajomości. - po policzkach zaczęły spływać mi łzy, które szybko otarłam rękawem. Nie wiedziałam, że powiedzenie tego będzie takie trudne, a co dopiero wykonanie tego.
- Córeczko, ale nie musisz. Wiesz o tym? - mama martwiła się o mnie.
- Wiem mamo. Wiem, ale już postanowiłam. - powiedziałam twardo. Nie zamierzałam ustępować. Mam nadzieję, że rodzice zrozumieją moją decyzję.

                  ***
Czy Iza podoła tym wszystkim problemom? Czy tak łatwo zrezygnuje z przyjaciół? A co z Kubą? Czy on jeszcze da o sobie znać? Czy odegra jakąś ważną rolę? Tego nawet ja nie wiem. 

Dziś dodaje już 17rozdział. Dopadła mnie wena i piszę w każdej wolnej chwili. Już nie mogłam się doczekać kiedy dodam te rozdziały, a Marchewka w Paski ciągle mi to utrudniała, bo nie wchodziła na GG tylko włóczyła się po jakiś Krośniewicach ... o.O 
Kochana Marchewko zginiesz od razu jak do mnie przyjedziesz. Pozdrawiam cię.
Twoje Jabłko :>



4 komentarze:

  1. hahahaha xD
    Kochane Jabłko ja wczoraj się włóczyłam po Krośniewicach , a dziś to włóczyłam się po Studziankach :D
    Marchewka w paski :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Blog naprawde super ale wkurza mnie piosenka Juli... Moge ją jakoś wyłączyć bo to drażniące?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz takie trzy magiczne przyciski obok tytułu piosenki. Ten pośrodku rozwiąże twój problem.

      Usuń